Ellie’s Pov:
W mieszkaniu unosił się słodki zapach cynamonu i wanilii. Wkroczyłam do kuchni i zobaczyłam Chelle mieszającą coś zawzięcie w szklanej misce. Miała na sobie swój fioletowy szlafrok, a jej blond włosy spływały swobodnie na jej ramiona. Pozostałości po wczorajszym makijażu sprawiły, że M wyglądała trochę, jak panda, ale mi to nie przeszkadzało. Kocham ją taką jaka jest.
Usiadłam na blacie obok niej i chrząknęłam chcąc uświadomić ją o mojej obecności. Chelle podniosła oczy znad miski, w której nadal mieszała składniki, z tego co zauważyłam, na gofry.
- Hej.- powiedziała po czym wróciła do swojej pracy. Przyjrzałam się jej twarzy, lecz nic nie wskazywało na to by była zła czy coś. Trąciłam lekko jej ramię uśmiechając się do niej.
- Wszystko ok? Zachowujesz się trochę dziwnie. Od kiedy robisz cokolwiek w kuchni?- zapytałam z rozbawieniem. Przypomniało mi się, jak ostatnio Chelle robiła nam śniadanie. Skończyło się to podpaloną firanką i zniszczonym blatem w kuchni. Szczerze mówiąc to jedyną rzeczą, której jeszcze nie przypaliła, była woda.
- Robię gofry, bo będziemy miały gości.- wymamrotała nadal wlepiając swoje niebieskie oczy w misę z ciastem. Na jej twarzy wykwitły lekkie rumieńce przez co wyglądała , jak mała dziewczynka.
- Kto przychodzi?- zapytałam próbując na palec ciasta. Było całkiem dobre, ale dodałabym jeszcze trochę kakao. Jestem dzikim naukowcem w kuchni. Czasami moje dzieła nie nadają się do jedzenia, ale staram uczyć się na błędach. Lubię przyprawiać dania ponad miarę przez co kiedyś mój tata wylądował w szpitalu. Na pocieszenie miałam to, ze przynajmniej nigdy niczego nie podpaliłam podczas gotowania.
- Niall.- wybełkotała i odłożyła miskę na szafkę obok mnie. Poprawiła swoje długie włosy i wskoczyła na szafkę obok mnie.- Wczoraj trochę pogadaliśmy, ale wypiłam za dużo i tak jakby… odleciałam. Później, gdy nas odprowadził ty poszłaś spać, ale ja jeszcze z nim trochę pogadałam. Chciałam być miła i zaprosiłam go do nas na śniadanie. – uśmiechnęła się zawstydzona wyłamując palce, jak to zwykle robiła czując się niepewnie.
- To chyba dobrze, co nie? Będziecie mogli się lepiej poznać, a ja żeby wam pomóc wymknę się z domu na ten czas.- powiedziałam i zeskoczyłam z szafki kierując się do pokoju. Będę musiała się ubrać i wysuszyć włosy, żeby wyjść z domu. Gdy byłam już w korytarzu Chelle krzyknęła.
- Ale Ellie, Niall powiedział, że Harry z nim przyjdzie. Nie chcesz go poznać?- zatrzymałam się momentalnie w połowie drogi.
Niestety już go poznałam.
Wróciłam do kuchni i oparłam się o ścianę tuż obok Chelle.
- Poznałam go już, ale nie sądzę bym zrobiła na nim dobre wrażenie. – wybełkotałam wpatrując się w moje bose stopy. Mokre włosy opadły mi na policzki gilgocząc mnie. Złapałam je szybko i przerzuciłam na jedno ramię odkrywając przy okazji moje małe siniaki.
- Na pewno nie było tak źle, jak ze mną.- zachichotała Chelle. No to mnie pocieszyła. Przynajmniej obie będziemy się czuć niekomfortowo na dzisiejszym śniadaniu. Muszę jakoś poprawić mój wizerunek wrednej laski. Nie jestem taka. Większość określa mnie, jako tą nieśmiałą laskę. Może dlatego, że nikt oprócz Chelle tak naprawdę mnie nie zna. Spojrzałam kątem oka na zegarek.
05:45 a.m.
To by wyjaśniało dlaczego jest tak ciemno, ale jedna rzecz mnie zdziwiła.
- Od kiedy to wstajemy tak wcześnie?- jęknęłam wskazując na zegarek. Szczerze mówiąc to nigdy nie dało się mnie zwlec z łóżka przed 7. Należę do osób, które mogą przespać cały dzień i bez problemu zasnąć po tym w nocy. Taki tam ze mnie śpioch.
- Chłopcy mają dzisiaj od dziesiątej próby, dlatego będą u nas na 8, a ja chciałam wszystko wcześniej przygotować.- powiedziała wyjmując z szafki białą zastawę z kanciastymi talerzami. Zawsze takie chciałam mieć.- Cholera, chyba nie mamy syropu klonowego.- jęknęła łapiąc się za głowe. Jej ręce były w resztkach mąki, przez co jej włosy wyglądały jak posypane śniegiem.
- Ja pójdę do sklepu, bo i tak trzeba zrobić zakupy na obiad i w ogóle. – powiedziałam i ruszyłam do mojej sypialni. Po drodze oglądałam ściany nowego mieszkania. Nie mogę się doczekać, aż się tu przeprowadzę na stałe. Jeszcze tylko kilka miesięcy i moje marzenie się spełni. Będę mogła popowieszać nasze zdjęcia na ścianach i urządzić to miejsce po swojemu. Wszędzie poustawiam kwiaty i inne ozdoby. To będzie moje miejsce.
Weszłam do sypialnie, którą pozostawiłam w nieładzie. Wszędzie walały się cześć mojego wczorajszego outiftu. Pozbierałam cały bałagan i wrzuciłam ubrania do kosza z praniem. Kątem oka spojrzałam za okno. W powietrzu unosiły się białe płatki śniegu, które powoli okrywały całą okolicę. Kocham śnieg i zimę, ale nie tutaj. Polska zima jest piękna, ale brytyjska to dno. U mnie wszystko wygląda jak z bajki, jeździmy na nartach, sankach. Tu śnieg jest czymś nie do pomyślenia. Spadnie kilka centymetrów tego cudownego pyłu, a całe miasta są sparaliżowane. Zawsze śmieje się z marznących Londyńczyków, którzy mimo pogody chodzą lekko ubrani i marzną. Ja mimo, że rzadko kiedy ubieram kurtki ( wyglądam w nich, jak bałwan.. serio. ) to zawsze jestem ciepło ubrana. Po prostu nie lubię zimna, jak każdy. Podeszłam do walizki porzuconej tuż obok mojego łóżka i wyciągnęłam z niej moją ulubioną bluzę z local heroes i obcisłe czarne rurki, z którymi się nie rozstawałam. Zrzuciłam z siebie ręcznik, a już lekko wilgotne włosy opadły na moje plecy. Pociągnęłam za najdłuższy kosmyk, aby sprawdzić jak bardzo urosły. Zdziwiłam się, gdy doszły, aż do końca moich żeber. Jeszcze niedawno były nieco za ramiona. Zadowolona z ich długości przełożyłam je na jedno ramię i wygrzebałam z walizki bieliznę i podkoszulkę. Założyłam cały zestaw ciuchów na siebie sprawdzając czy nie będzie mi zimno. Moja szyja była całą goła więc sięgnęłam po gruby czarny szalik na półce obok łóżka. Pewnie zauważyliście, że większość moich ubrań jest ciemnych. Jest to spowodowane tym, że uważam się za grubą, a czarny podobno wyszczupla więc..
Przeczesałam palcami włosy. Były zbyt wilgotne, aby w nich wyjść na dwór. Wróciłam do pokoju i włączyłam suszarkę zostawioną przez Chelle na mojej toaletce. Przesuszyłam nią włosy, które od ciepłego powietrza strasznie się napuszyły, jak zwykle. Szczerze ich nienawidzę, bo zawsze robią mi na przekór. Spojrzałam na zegarek.
6:07 a.m.
Zebrałam szybko wszystkie potrzebne rzeczy typu portfel i iphone do skorzanej torebki Michelle i wyszłam z pokoju. Chelle właśnie sprzątała blaty, kiedy weszłam do kuchni.
- Nie będzie ci tak zimno?- zapytała zakładając ręce na biodra, jak to zwykła czynić moja mama. Zachichotałam i wzruszyłam ramionami.
- Jestem na tyle gorąca, żeby chodzić tak ubrana. – Chelle parsknęła na co rzuciłam jej urażone spojrzenie.- To co mam kupić?
M poprawiła swój szlafrok myśląc. Otworzyła lodówkę i zaczęła wyliczać.
- Kup nutellę, jakieś słodycze, mąkę, mleko i cukier. To będzie na tyle. Oczywiście nie zapomnij o słodyczach.- uśmiechnęła się i ruszyła w stronę pokoju.- Idź już, a ja idę się wykąpać.
- Oks, pa.- dałam jej buziaka w policzek i wybiegłam do przedpokoju, gdzie założyłam moje buty i czapkę. Założyłam torebkę na ramię i wyszłam z mieszkania zatrzaskując drzwi. W pierwszym momencie nie byłam pewna, w która stronę iść. Ja i moja orientacja w terenie. Po chwili usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi od windy i ruszyłam w jego kierunku. Stała przy niej znajoma mi postać. Tak szczerze mówiąc to nie chciałabym jej poznać.
- Cześć Cathy.- krzyknęłam na co dziewczyna odwróciła głowę. Miała na sobie czerwony płaszczy z czarnym paskiem i brązowe buty. O modowe fatum! Gdy się odwróciła zauważyłam, ze miała zapłakane oczy przez co jej zawsze nienaganny makijaż spływał po jej policzkach. Drzwi do windy otworzyły się i weszła do niej bez słowa. Podążyłam za nią wciskając srebrny przycisk z literką „L”. Cathy pociągnęła nosem i w pośpiechu wytarła twarz. Teraz będzie mi tu udawać, że nic się nie dzieje. Boże co za człowiek. Skoro nie chce się do mnie odezwać, ja nie mam zamiaru ja zmuszać. Stanęłam obok niej i wpatrywałam się w fakturę metalowej płyty naprzeciwko mnie. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie cichy głos.
- Dlaczego nikt nie chce mnie pokochać?- zbiła mnie tym pytaniem z tropu. No bo niby jak miałam odpowiedzieć jej na to pytanie nie wiedząc co to takiego jest miłość. Postawiłam na bezpieczną odpowiedź.
- Ja cię kocham.- powiedziałam cicho nie wierząc, że te słowa wyszły z moich ust. Użyłam ich mniej niż dziesięć razy w życiu. Po prostu trudno mi okazywać uczucia, których tak często nie mam. Usłyszałam obok siebie ciche fuknięcie co potwierdzało iż moja odpowiedź nie została zaakceptowana. Kurczę.
- Wiesz o co mi do cholery chodzi.- warknęła wyłamując palce. W duchu zaczęłam się modlić, żeby winda dojechała na dół. Nienawidzę rozmów o związkach, bo co ja do cholery mogę o tym wiedzieć. Mam osiemnaście lat i odkąd pamiętam jestem singielką i w żaden sposób mi to nie przeszkadza. Postanowiłam, że włączę mój tryb „nie wiem o czym gadam, ale gadam”.
- A co z chłopakami z pracy? Żadnemu się nie podobasz? – słowa wypłynęły z moich ust bez większego zainteresowania. Cathy znowu pociągnęła nosem, pokręciła w desperacji głową i schowała twarz w dłoniach. Tak, jeszcze tego mi jeszcze brakowało, żeby się nią zajmować. – Myślę, że gdybyś była bardziej miła ktoś na pewno zwrócił by na ciebie uwagę.- w czasie, gdy kończyłam zdanie drzwi do windy się otworzyły więc skorzystałam z okazji i szybko z niej wyszłam zostawiając rozryczaną Cathy za sobą. Nie mam zamiaru jej pomagać po tym, jak mnie traktowała. Przeszłam szybkim krokiem przez szerokie lobby i wyszłam głównymi drzwiami na śnieżny poranek. Latarnie na ulicy jeszcze się paliły, a w okolicy było tylko kilkoro ludzi. Wyciągnęłam z torby iphona i słuchawki, które wsadziłam sobie na uszy. Puściłam muzykę i pomaszerowałam w kierunku mojego ulubionego sklepu w okolicy. Akurat leciało All Around The World przez co zaczęłam podrygiwać w rytm muzyki. Gdy mijałam jakiegoś chłopaka spojrzał na mnie jak na jakąś chorą psychicznie, ale ja mam to gdzieś. Podczas słuchania muzyki nie potrafię iść jak normalny człowiek.
***
Weszłam do sklepu i wyjęłam słuchawki z uszu. Schowałam je do torby razem z iphonem. Sklep pachniał tak, jak zwykle, słodkimi bułkami i chlebem, które były wypiekane na miejscu. Wzięłam mały jeżdżący koszyk i ruszyłam między półki zastawione tym co lubiłam najbardziej - jedzeniem. W pierwszej alejce były takie błahe rzeczy, jak makaron czy ryż. Powrzucałam do koszyka wszystkie potrzebne rzeczy i ruszyłam na alejkę ze słodyczami. Postawiłam koszyk obok mnie i zaczęłam rozglądać się po półkach. Zgarnęłam kilka twixów i marsów, kiedy usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Spojrzałam zaciekawiona w ich kierunki, lecz nic nie zobaczyłam przez sterty ciastek na górnych półkach. Rzadko kiedy spotyka się kogoś w sklepie w takich godzinach, zwłaszcza w soboty. Wróciłam do przeglądania słodyczy, kiedy usłyszałam męski głos tuż za półką przy, której stałam.
- Tylko się pośpiesz Justin. Zaraz mogę się tu zlecieć paparazzie, a tego byś nie chciał.- Sądząc po jego rodzaju głosu mężczyzny wnioskowałam, że musi być naprawdę duży. Nie wiem skąd, takie poczucie, ale ja po prostu to wiedziałam. Nagle zrozumiałam sens jego słów. „Justin” i „ paparazzie”…
O MÓJ BOŻE.
Justin’s POV:
- Nie jadłem nic od 16 godzin Nick! Czy mógłbym łaskawie zakupić sobie paczkę ciastek?- warknąłem patrząc mu prosto w oczy.- Poza tym z tego co pamiętam, nie jesteś moim ojcem więc mógłbyś przestać mi rozkazywać. Wiem co mam do cholery robić.- odwróciłem się na pięcie, przez co moje Supry cicho pisnęły na twardej posadzce i ruszyłem w kierunku półek ze słodyczami. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem coś w ustach. Ostatnio tylko biegam między halami koncertowymi, a samolotem. Już nie mogę się doczekać tych kilku dni wolnego. Spędzę moje urodziny tak jak będę chciał i żaden Nick czy inny chuj mi nie zabroni.
Skręciłem gwałtownie w lewo i nie zauważyłem dziewczyny, która stała tuż obok półki na rogu. Wpadłem na nią z impetem przez co zachwiała się i chwyciła za moją kurtkę ratując się od upadku. Złapałem ją w porę dzięki czemu nie zaliczyła bliskiego spotkania z podłogą. Jej karmelowe oczy rozszerzyły się zaskoczeniu, a usta otworzyły się jakby miała zaraz krzyknąć. Miała na sobie czarną bluzę, rurki i nawet czapkę. Jej włosy brązowe spływały delikatnie na jej drobne ramiona. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że nadal przytulam ją do siebie. Odchrząknąłem skrępowany tą całą sytuacją i puściłem ją upewniając się, że stoi o własnych siłach. Jej twarz nadal była pełna szoku przez co zmartwiłem się.
- Przepraszam.- powiedziałem przyglądając się jej twarzy. Była całkiem ładna. Co ja mówię? Zajebiście ładna. Była trochę podobna do Seleny, ale jej uroda była bardziej… egzotyczna? Zlustrowałem ją wzrokiem, co chyba zauważyła, bo jej twarz natychmiast pokryła się uroczym rumieńcem.
- Możesz to robić częściej.- wydukała wpatrując we mnie swoje duże dziecięce oczy.
____________________________________________
PRZEPRASZAM
dodaje rozdzial tak pozno dlatego, ze mam szlaban ze wzgledu na nauka ;-;
mam nadzieje ze nie ma zbyt duzo bledow :)))) heh
nareszcie pokazal sie Justin, na ktorego wiekszosc z was czekala :D
czytasz=komentujesz :))))
12 cze 2013
1 cze 2013
5."I think it's not your business."
Ellie's POV:
Wróciliśmy na główną salę trzymając się za
ręce. Nie było to już tak krępujące, jak obejmowanie, ale nadal byliśmy blisko
siebie. Zayn szedł przez tłum tańczących ludzi z wielką swobodą. Jego oczy
błyszczały w światłach kolorowych reflektorów. Szłam tak wpatrzona w jego
idealną twarz myśląc nad tym co właśnie zrobiłam. Straciłam kontrolę. Nie
chodziło mi tylko o pocałunek, ale o całą resztę. Nigdy wcześniej nie byłam
taka nierozważna. Zawsze byłam tą co panowała nad sytuacją i ogarniała
wszystkich naokoło. Alkohol, którego dzisiaj szczerze mówiąc wypiłam najwięcej
w moim życiu, wpłynął na mnie ogłupiająco. Nie lubię tracić kontroli nad tym co
robię.
Zayn ruszył w kierunku metalowych schodów
prowadzących na górę do części z lożami. Pociągnęłam go za ramię, zwracając
jego uwagę na siebie. Chłopak spojrzał na mnie, a ja pochyliłam się do jego
ucha, aby usłyszał mnie mimo głośnej muzyki.
- Zatańczymy?- krzyknęłam. Nie byłam pewna
czy usłyszał, gdyż muzyka była wręcz ogłuszająca. Pociągnął mnie w tłum z
uśmiechem na twarzy najwyraźniej rozumiejąc to co wcześniej do niego
wykrzyczałam. Przechodząc między ludźmi czułam na sobie ciekawskie spojrzenie,
które sprawiały, że czułam się niekomfortowo. Zawsze w takich chwilach miałam
wrażenie, że wyglądam źle, że wszyscy tak naprawdę się ze mnie śmieją. By
uniknąć napotykania ich wzroku wlepiłam spojrzenie w tył głowy Zayna, który
ciągnął mnie najwyraźniej na środek sali. Gdy tam dotarliśmy narzucił sobie
moje ręce na szyję i przysunął bliżej siebie. Zaczęliśmy tańczyć w rytm muzyki
cały czas patrząc sobie w oczy. Zayn cały czas uśmiechał się do mnie przez co
moje policzki nabierały różowej barwy.
Po jakimś czasie chłopak pomachał komuś za
mną i wyplątał się z moich rąk. Spojrzałam za siebie, lecz nikogo tam nie
zauważyłam. Zayn pochylił się do mojego ucha, by coś mi powiedzieć.
- Za chwilkę wracam. Nie ruszaj się stąd.-
kiwnęłam tylko głową, dając mu znak, że zrozumiałam i zaczęłam tańczyć sama.
Akurat zaczęła lecieć jedna z moich ulubionych piosenek przez co moje biodra
automatycznie poszły w ruch. Kilka chwil później zaczęłam niepokoić się o
Zayna. Stanęłam na palcach w tłumie rozglądając się za nim. Nie zauważyłam
nikogo ze znajomych, a co dopiero jego. Stwierdziłam, że pójdę go poszukać.
Przepchałam się między ludźmi w stronę świecącego baru, przy którym siedziała
masa ludzi. Dostrzegłam Zayna na samym końcu z Cathy na kolanach. Siedzieli
sobie spokojnie pijąc kolorowe drinki. Trudno, znajdę sobie kogoś innego do
towarzystwa. Odwróciłam się gwałtownie w stronę parkietu, lecz skończyło się to
niezdarnym zachwianiem przez alkohol buzujący w moich żyłach. O mało co nie
upadłam, lecz uratowały mnie silne, męskie ręce z licznymi tatuażami. Skądś je
kojarzyłam, lecz na tamtejszą chwilę nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Drinki,
które wcześniej wypiłam właśnie zaczęły wpływać na moje ciało ogłupiająco.
Chłopak postawił mnie na drżące nogi, lecz nadal nie puścił w obawie, że
upadnę. Podniosłam wzrok, a moje serce momentalnie stanęło, gdyż przede mną
stał nie kto inny, jak Harry Styles. Miał na sobie czarną koszulę i obcisłe
rurki, które wydawały się idealnie przylegać do jego chudych nóżek.
- Hej.-powiedział lustrując mnie wzrokiem.
Jego idealną twarz rozjaśnił lekki uśmiech.- Jak masz na imię?- przysunął mnie
bliżej siebie cały czas podtrzymując moje rozdygotane ciało, abym nie upadła.
Musiałam spojrzeć w górę, aby napotkać spojrzenie jego zielonych oczu.
- Jestem Ellie.- Harry momentalnie
zmarszczył brwi, by po chwili uśmiechnąć się do mnie szeroko.
-Ellie.. kuzyka Cathy?- kiwnęłam tylko
głową w odpowiedzi, starając się ignorować ból stóp, które były uwięzione w
wysokich szpilkach. Nogi zaczęły mi się uginać ze zmęczenia, a obraz przed
oczami zaczął mi sie lekko zamazywać.
- Może odprowadzę cię na kanapę.-
zachichotał i nie czekając na moją odpowiedź wziął mnie na ręce. W pierwszym
momencie, nie ogarniałam dokładnie co się dzieje wokół mnie. Czułam przez
cienki materiał sukienki ciepłe ręce chłopaka, którymi mnie przytrzymywał.
Musiałam zamknąć oczy, gdyż zaczęło mnie mdlić od tych wszystkich mrugających
świateł. Wtuliłam twarz w jego koszulę, a zapach jego perfum dostał się do
mojego nosa. Były one dosyć delikatne, ale pachniały nieziemsko. Szczerze
przyznam, że jestem wielbicielką męskich perfum.
Po chwili, czy dwóch poczułam, jak Harry
sadza mnie na kanapie w naszej loży i rozplątuje moje ręce z jego szyi.
Zawstydzona cofnęłam szybko ręce przez co chłopak cicho zachichotał. Usiadł
naprzeciwko mnie i poprawił swoje rozczochrane włosy.
- Dzięki.- powiedziałam po czym
rozejrzałam się naokoło. Chelle spała oparta o Nialla, który bawił się
telefonem, a reszty nie było. Sięgnęłam po mojego niedopitego drinka, ale Harry
złapał mnie błyskawicznie za rękę.
- Nie za dużo dzisiaj wypiłaś?- zapytał
unosząc brwi. Wyrwałam gwałtownie rękę z jego uścisku gromiąc go spojrzeniem.
- To chyba nie twoja sprawa.- warknęłam i
sięgnęłam po szklankę jeszcze raz, tym razem nie napotykając przeszkód. Wypiłam
całą zawartość na raz i odłożyłam głośnym brzdęknięciem szklankę. Niall
przeniósł wzrok z ekranu na mnie, później na Harrego.
- Odwieźć was?- zapytał zachrypniętym
głosem. Rzuciłam okiem na śpiącą Chelle. Zdecydowanie przydałaby mi się jego pomoc,
zwłaszcza że sama nie jestem do końca trzeźwa.
- Jasne.- powiedziałam podnosząc się.
Zaczęłam rozglądać się po loży za moją torebką. Na moje nieszczęście leżała
obok Harrego, który najwyraźniej poczuł się urażony moim wcześniejszym
zachowaniem. Siedział w ciszy, sącząc drinka w niebieski kolorze. Podeszłam do
niego starając się nie upaść, co było trudne w tych butach.
- Podałbyś mi torebkę, proszę.-
powiedziałam dotykając ramienia chłopaka, aby zwrócił na mnie uwagę. Bez słowa
sięgnął po torebkę i mi ją podał. Westchnęłam zawiedziona i spojrzałam na
poczynania Nialla. Próbował nieudolnie obudzić śpiącą Chelle, ta jednak uparcie
spała. Chłopak zdecydował ją zanieść, więc podeszłam do nich i zabrałam ze sobą
kopertówkę M.
***
Obudziłam się w łóżku z wielkim kacem.
Ruszyłam po omacku do kuchni, nie mogąc otworzyć oczy przez rażące światło.
Siadłam przy jednym z barowych krzeseł i nalałam sobie wody. Dopiero teraz
kapnęłam się, że mam na sobie tylko bieliznę. Pierdolę to, jestem w moim domu. Wzięłam
łyk wody, która przyjemnie mnie orzeźwiła. Wspomnienia z wczoraj zaczęły
nieprzyjemnie tłamsić się w mojej głowie, przez co poczułam się jeszcze
bardziej jak gówno. Wstałam z krzesła i ruszyłam do łazienki, aby wziąć
prysznic. Rozebrałam się do naga, weszłam do kabiny powolnym krokiem i puściłam
na maksa gorącą wodę. Stałam tak z dziesięć minut, a woda powoli rozluźniała
moje mięśnie. Mogłam teraz wszystko przemyśleć.
Po pierwsze całowałam się z Zaynem. To można dość łatwo rozwiązać,
gdyż oboje byliśmy pijani i nie panowaliśmy nad sobą. Po prostu będę udawać, że
nic się nie stało, tyle. Troszkę bardziej skrępowana, będę przy Harrym, na
którym nie zrobiłam zbyt dobrego wrażenia. Wyszłam na debilkę warcząc na niego,
no ale cóż, taka już jestem. Chelle zawsze śmiała się ze mnie, że zachowuję
się, jak kot. Jak coś to miła itp., ale wystarczy moment a staję się agresywna
i pyskata.
- Ellie nie wiesz może, gdzie są jakieś
tabletki przeciwbólowe?- usłyszałam krzyk Chelle zza drzwi łazienki. Wyłączyłam
wodę i wychyliłam głowę z kabiny, aby lepiej mnie usłyszała.
- Nie mam, ale zaraz idę do sklepu to
kupię, ok? Coś się dzieje?- odkrzyknęłam i poprawiłam moje mokre włosy, które
przykleiły mi się do twarzy.
- Nie, po prostu głowa mi pęka.- jęknęła.
Zachichotałam i puściłam ponownie wodę. Umyłam dokładnie swoje ciało i włosy. W
łazience unosił się zapach mojego szamponu, a ja wyszłam z kabiny i wytarłam
moje ciało ręcznikiem. Podczas szorowania zauważyłam na moich ramionach
delikatne siniaki. Dzięki Zayn. Jęknęłam i wyszłam z łazienki.
♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
jeżeli przeczytałeś proszę skomentuj :c
dla ciebie to tylko kliknięcie, a dla mnie wielka motywacja
przepraszam za błędy
31 maj 2013
4."What would you do if...?"
Ellie's POV:
- Cześć, jasne wchodźcie.- wydukałam zmieszana i otworzyłam im drzwi. Cathy weszła do środka, jak zwykle pełna gracji. Za nią kroczył uroczy blondyn na widok, którego moje kolana się uginały. Złapałam się mocniej drzwi, by nie upaść, a przystojniak rzucił mi zatroskane spojrzenie, od którego przeszedł mnie dreszcz.
-Hej.- przywitał się i podał mi rękę, którą chętnie ujęłam.- Jestem Niall.
- Wiem.-wyparowałam. Gdy zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam rumieniec wykwitł mi na twarzy, a podłoga stałą się niewiarygodnie interesująca. Chłopak zaśmiał się i przejechał nieśmiało ręką po włosach.
-Jak masz na imię?- podniosłam wzrok a nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy były wyjątkowo jasne w tym świetle przez co zyskiwały na uroku. Uśmiechnął się nieśmiało czekając na moją odpowiedź.
-Jestem Ellie.- powiedziałam cicho, zaciskając mocniej sznurek od szlafroka na sobie. Niall uśmiechnął się, a w moje oczy rzuciły się małe druciki na jego zębach. To pocieszające, że nawet gwiazdy mają niektóre rzeczy „do poprawki”. Cathy wyjrzała do nas zza framugi drzwi do salonu.
- Długo jeszcze będziecie tu tak stać? Może byś się tak ubrała Ellie? – zlustrowała mnie wzrokiem przez co jeszcze bardziej się zaczerwieniłam, a Niall podszedł do Cathy.
- Jasne, rozgośćcie się, a ja pójdę po Michelle i zaraz przyjdziemy.- uśmiechnęłam się do nich i zniknęłam w moim pokoju. Chelle właśnie wyłączyła suszarkę i poprawiała swoje blond włosy. Zatrzasnęłam drzwi, a ta poskoczyła ze strachu.
-Cholera, Ells. Przestraszyłaś mnie. Czego chciała Cathy? – odwróciła się do mnie na krześle i założyła nogę na nogę. Otworzyłam usta, ale żadne słowa z nich nie wyszły. Po prostu stałam tam, z ręką zaciśniętą na klamce i oczami wpatrzonymi w M. Spojrzała na mnie zaniepokojona i podeszła do mnie.- Coś się stało?- zapytała.
Oj dużo się stało. Nie wiem, jak wy, ale ja nie potrafię przekazać przyjaciółce takiego małego faktu, że chłopak, w którym kocha się od 3 lat jest w jej salonie. Chelle od dawna czuła miętę do jej ulubieńca z One Direction, a teraz on przyszedł do niej. Ona to ma szczęście, nie to co ja. Westchnęłam i uśmiechnęłam się ciepło do niej, a on zmarszczyła brwi w dezorientacji.
- Co byś zrobiła, gdyby Niall Horan był właśnie w naszym salonie? –zapytałam sprytnie unosząc brwi. M spojrzała na mnie, jak na walniętą i wzruszyła ramionami.
- Cóż.. pewnie bym umarła, a czemu pytasz?- podeszła do swojej torby i zaczęła szukać ciuchów. Poszłam w jej ślady i otworzyłam swoją, załadowaną po brzegi walizkę.
- Tak tylko.- westchnęłam, grając opanowaną. Zrobię jej niespodziankę.- Pośpieszmy się bo Cathy czeka na nas w salonie. Może pojedzie z nami do klubu.- powiedziałam wyjmując czarną sukienkę i wysokie szpilki z walizki. Gdy spojrzałam na Chelle ta zakładała na siebie czerwoną sukienkę z odkrytymi plecami. Na nogach miała już szpilki, a na kostce bransoletkę, którą kiedyś jej dałam.
- Byłoby fajnie.- uśmiechnęła się patrząc na swoje odbicie w lustrze. Muszę przyznać, że wyglądała mega seksownie w tym zestawie. Stanęła obok niej w moich ciuchach i jęknęłam zawiedziona. Wyglądałam przy niej, jak dziecko. Zawsze gorzej od niej wychodziłam, ale dzisiaj to przegięłam. Podeszłam do toaletki i wysypałam na nią zawartość mojej kosmetyczki. Dobry makijaż to mój ostatni ratunek. Otworzyłam krem i zaczęłam wklepywać go w twarz, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Chelle podeszła do nich i otworzyła je. Usłyszałam, jak gwałtownie wciąga powietrze, a trzymana przez nią kopertówka upada ze stukotem na panele.
- Huh, cześć.- usłyszałam męski głos. Niall pochylił się po torebkę i podał ją M, która wzięła ją drżącymi rękami. Chłopak zmieszał się nieco przez co na jego policzkach wykwitły różowe rumieńce, które tylko dodały mu uroku.- Cathy prosiła, żebyście się pośpieszyły, bo jesteśmy umówieni z resztą w klubie.
- Zaraz przyjdziemy. - powiedziałam spokojnie uśmiechając się, a chłopak kiwnął tylko głową i wyszedł. Chelle stałą cały czas w tym miejscu, a przez jej twarz przelewało się tuzin emocji.- Niespodzianka.- zaśpiewałam cicho, a ta zgromiła mnie wzrokiem.
- Wiedziałaś, że przyjdzie i mi nie powiedziałaś do cholery?- krzyknęła wznosząc ręce do góry, a ja drgnęłam słysząc jej surowy ton. M często na mnie krzyczała, więc byłam do tego przyzwyczajona. Czasami nie da się inaczej dać upustu swoim emocjom.- Kurwa, powinnaś mi powiedzieć. Może nie zachowałabym się, jak debilka, a on nie pomyślałby sobie, że jestem niedorozwinięta.- jęknęła siadając na łóżku i schowała twarz w dłoniach.
- Nie pomyślał sobie, że jesteś niedorozwinięta. Wyglądałaś co najwyżej na nieśmiałą.- westchnęłam i nałożyłam podkład na moją zaróżowioną od emocji twarz.- Chelle wyluzuj, serio.
M podniosła się i stanęła za moimi plecami. Starałam się nie zwracać na nią uwagę uważnie oglądając moją twarz w lusterku. Po jakimś czasie poczułam palce Chelle na moich włosach. Zawsze bawiła się nimi, gdy nie wiedziała co powiedzieć. Spojrzałam na nią w lusterku. Jej twarz wyrażała zmieszanie i poczucie winy. Westchnęłam i odłożyłam pędzel, którym właśnie skończyłam się pudrować. Podniosłam się zaskakując M, która najwyraźniej się zamyśliła.
- Siadaj, pomaluję cię.- uśmiechnęłam się starając dodać jej otuchy. Chelle prychnęła unosząc brwi.
- To ja już się sama umalować nie mogę?- założyła ręce na biodra przez co wyglądała trochę, jak moja mama. Zachichotałam i wzruszyłam ramionami.
- Skoro nie chcesz.- zrobiłam smutną minkę i udałam, że wycieram oczy z łez cicho szlochając. M spojrzała na mnie z politowaniem i usiadła.
- Dobra, maluj mnie. Ty zawsze wszystko na mnie wymusisz.- jęknęła odgarniając włosy, które opadły na jej twarz.
- Yaay.- pisnęłam ze szczęścia i zabrałam się do pracy.
***
- Ellie!- usłyszałam krzyk Cathy zza drzwi. Kurwa, zapomniałam, że mamy się śpieszyć. Zebrałam wszystko co będzie mi potrzebne do torebki i pobiegłam do salonu ciągnąc Chelle ze sobą. Niall stał oparty o ścianę z nieodgadnioną miną, a Cathy sterczała na środku pomieszczenia, patrząc na nas morderczym wzrokiem.- Czy ty do cholery nie wiesz co to pośpiech?- warknęła.
- Ja nie wiem co to pośpiech, a ty nie wiesz co to dobry gust.- odpyskowałam patrząc na jej obcisłą sukienkę w panterkę. Nie, żebym miała coś do kocich wzorów, ale w połączeniu z jej czerwoną kurtką tworzą zestaw typu prostituée.
- W tej chwili do samochodu.- krzyknęła wychodząc z mieszkania. Niall spojrzał na mnie z rozbawieniem w oczach, po czym jego wzrok spoczął na Chelle. Ich spojrzenia się spotkały, a M ścisnęła moją rękę w zdenerwowaniu.
- Ładnie wyglądacie.- powiedział poprawiając swoje blond włosy. Chelle zarumieniła się jeszcze bardziej.
- Dziękujemy.- bąknęła pod nosem i narzuciła swoją kurtkę na ramiona. Zrobiłam to samo z moją ramoneską. Po chwili wychodziłyśmy z mieszkania w towarzystwie milczącego przez całą drogę Nialla.
***
Miałam wrażenie, że ściany klubu się ruszały pod wpływem głośnej muzyki. Weszliśmy do naszej loży, gdzie siedzieli już Louis, Liam i Zayn. Przywitałyśmy się z nimi i zamówiłyśmy drinki. Korzystając ze sposobności posadziłam Chelle obok Nialla, by mogli się poznać, a sama rozpoczęłam rozmowę z Zaynem, który był już lekko wstawiony. Z wcześniejszej rozmowy chłopaków wnioskowałam, że Harry jest gdzieś na parkiecie, a Josh podrywa jakąś dziewczynę przy barze na dole.
- Więc.. jak masz na imię piękna?- wybełkotał Zayn puszczając mi nietrzeźwą wersję swojego słynnego uśmiechu. Jego brązowe oczy co chwilka uciekały w stronę mojego biustu przez co czułam się trochę skrępowana. Stwierdziłam, że bez alkoholu nie przeżyję więc sięgnęłam po szklankę z moim drinkiem.
- Jestem Ellie.- westchnęłam wpatrując się w chłopaka. Mimo, że był pijany wyglądał mega seksownie. Jego biała koszulka z dekoltem w litere "V", świetnie podkreślała mięśnie chłopaka. Lustrowałam go wzrokiem tak, jak on mnie. Spojrzałam na jego ręce. Trzymał w nich paczkę fajek i zapalniczkę, to czego mi było trzeba.- Może wyjdziemy zapalić.- Mruknęłam mu do ucha, żeby usłyszał mimo głośniej muzyki. Zayn kiwnął tylko głową i pociągnął mnie na tyły budynku. Gdy szliśmy między ludźmi chłopak oplótł moje biodra ramionami, a do moich uszu dochodziły głośne komentarze zazdrosnych dziewczyn. Prychnęłam w myślach przysuwając się jeszcze bliżej Zayna, który odebrał mój gest inaczej niż bym tego chciała. Przyśpieszył tempa i już po chwili byliśmy na zapleczu. W oczy rzuciła mi się jakaś para, która właśnie dogadzała sobie w najdalszym kącie korytarza. Pięknie, jestem w dupie. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić zostałam pchnięta na ścianę i przyciśnięta gorącym ciałem Zayna. Chłopak wpił się gwałtownie w moje usta, przez co jęknęłam głośno. Jego usta zdawały się być jednocześnie namiętne i delikatne przez co doprowadzały mnie do szaleństwa. Wplotłam palce w jego włosy i przyciągnęłam go jeszcze bliżej. Jego ręce spoczęły na moich plecach, które czule głaskał. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp do moich ust. Nie dałam mu go, nie byłam gotowa. Chłopak wyraźnie sfrustrowany przycisnął mnie jeszcze mocniej do ściany i przygryzł moją wargę przez co pisnęłam i odsunęłam go od siebie.
- Przepraszam.- zachichotał poprawiając włosy, które przeze mnie wyglądały, jakby przeszedł przez nie huragan.- Doprowadzasz mnie do szaleństwa wiesz?
Wolałabym nie wiedzieć.
- Wiem. Możemy zapalić?- jęknęłam poprawiając sukienkę. Zayn wyjął papierosy z kieszeni i podał mi je razem z zapalniczką. Wyjęłam jednego i podpaliłam. Oddałam mu resztę i zaciągnęłam się czując jak nikotyna uspokaja moje ciało. Chłopak obserwował mnie z wyraźnym rozbawieniem przez co zarumieniłam się po raz setny dzisiaj. - Co?- wydukałam, wypuszczając dym z moich płuc.
- Nic.. Jesteś piękna.- wzruszył ramionami i odpalił swojego papierosa. Szczerze mówiąc zaskoczyły mnie jego słowa. Czekałam na coś typu "fajna dupa z ciebie" albo "ruchałbym". Serio. Ostatnio nie słyszałam normalnych komplementów przez co zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Dziękuję.
♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
przepraszam za błędy.
nowy szablon na blogu został wykonany przez @ymmaxo
BYŁOBY MIŁO, GDYBYŚCIE KOMENTOWALI, GDYŻ TO MNIE MOTYWUJE.
WYSTARCZY GŁUPIA KROPKA, SERIO.
- Huh, cześć.- usłyszałam męski głos. Niall pochylił się po torebkę i podał ją M, która wzięła ją drżącymi rękami. Chłopak zmieszał się nieco przez co na jego policzkach wykwitły różowe rumieńce, które tylko dodały mu uroku.- Cathy prosiła, żebyście się pośpieszyły, bo jesteśmy umówieni z resztą w klubie.
- Zaraz przyjdziemy. - powiedziałam spokojnie uśmiechając się, a chłopak kiwnął tylko głową i wyszedł. Chelle stałą cały czas w tym miejscu, a przez jej twarz przelewało się tuzin emocji.- Niespodzianka.- zaśpiewałam cicho, a ta zgromiła mnie wzrokiem.
- Wiedziałaś, że przyjdzie i mi nie powiedziałaś do cholery?- krzyknęła wznosząc ręce do góry, a ja drgnęłam słysząc jej surowy ton. M często na mnie krzyczała, więc byłam do tego przyzwyczajona. Czasami nie da się inaczej dać upustu swoim emocjom.- Kurwa, powinnaś mi powiedzieć. Może nie zachowałabym się, jak debilka, a on nie pomyślałby sobie, że jestem niedorozwinięta.- jęknęła siadając na łóżku i schowała twarz w dłoniach.
- Nie pomyślał sobie, że jesteś niedorozwinięta. Wyglądałaś co najwyżej na nieśmiałą.- westchnęłam i nałożyłam podkład na moją zaróżowioną od emocji twarz.- Chelle wyluzuj, serio.
M podniosła się i stanęła za moimi plecami. Starałam się nie zwracać na nią uwagę uważnie oglądając moją twarz w lusterku. Po jakimś czasie poczułam palce Chelle na moich włosach. Zawsze bawiła się nimi, gdy nie wiedziała co powiedzieć. Spojrzałam na nią w lusterku. Jej twarz wyrażała zmieszanie i poczucie winy. Westchnęłam i odłożyłam pędzel, którym właśnie skończyłam się pudrować. Podniosłam się zaskakując M, która najwyraźniej się zamyśliła.
- Siadaj, pomaluję cię.- uśmiechnęłam się starając dodać jej otuchy. Chelle prychnęła unosząc brwi.
- To ja już się sama umalować nie mogę?- założyła ręce na biodra przez co wyglądała trochę, jak moja mama. Zachichotałam i wzruszyłam ramionami.
- Skoro nie chcesz.- zrobiłam smutną minkę i udałam, że wycieram oczy z łez cicho szlochając. M spojrzała na mnie z politowaniem i usiadła.
- Dobra, maluj mnie. Ty zawsze wszystko na mnie wymusisz.- jęknęła odgarniając włosy, które opadły na jej twarz.
- Yaay.- pisnęłam ze szczęścia i zabrałam się do pracy.
***
- Ellie!- usłyszałam krzyk Cathy zza drzwi. Kurwa, zapomniałam, że mamy się śpieszyć. Zebrałam wszystko co będzie mi potrzebne do torebki i pobiegłam do salonu ciągnąc Chelle ze sobą. Niall stał oparty o ścianę z nieodgadnioną miną, a Cathy sterczała na środku pomieszczenia, patrząc na nas morderczym wzrokiem.- Czy ty do cholery nie wiesz co to pośpiech?- warknęła.
- Ja nie wiem co to pośpiech, a ty nie wiesz co to dobry gust.- odpyskowałam patrząc na jej obcisłą sukienkę w panterkę. Nie, żebym miała coś do kocich wzorów, ale w połączeniu z jej czerwoną kurtką tworzą zestaw typu prostituée.
- W tej chwili do samochodu.- krzyknęła wychodząc z mieszkania. Niall spojrzał na mnie z rozbawieniem w oczach, po czym jego wzrok spoczął na Chelle. Ich spojrzenia się spotkały, a M ścisnęła moją rękę w zdenerwowaniu.
- Ładnie wyglądacie.- powiedział poprawiając swoje blond włosy. Chelle zarumieniła się jeszcze bardziej.
- Dziękujemy.- bąknęła pod nosem i narzuciła swoją kurtkę na ramiona. Zrobiłam to samo z moją ramoneską. Po chwili wychodziłyśmy z mieszkania w towarzystwie milczącego przez całą drogę Nialla.
***
Miałam wrażenie, że ściany klubu się ruszały pod wpływem głośnej muzyki. Weszliśmy do naszej loży, gdzie siedzieli już Louis, Liam i Zayn. Przywitałyśmy się z nimi i zamówiłyśmy drinki. Korzystając ze sposobności posadziłam Chelle obok Nialla, by mogli się poznać, a sama rozpoczęłam rozmowę z Zaynem, który był już lekko wstawiony. Z wcześniejszej rozmowy chłopaków wnioskowałam, że Harry jest gdzieś na parkiecie, a Josh podrywa jakąś dziewczynę przy barze na dole.
- Więc.. jak masz na imię piękna?- wybełkotał Zayn puszczając mi nietrzeźwą wersję swojego słynnego uśmiechu. Jego brązowe oczy co chwilka uciekały w stronę mojego biustu przez co czułam się trochę skrępowana. Stwierdziłam, że bez alkoholu nie przeżyję więc sięgnęłam po szklankę z moim drinkiem.
- Jestem Ellie.- westchnęłam wpatrując się w chłopaka. Mimo, że był pijany wyglądał mega seksownie. Jego biała koszulka z dekoltem w litere "V", świetnie podkreślała mięśnie chłopaka. Lustrowałam go wzrokiem tak, jak on mnie. Spojrzałam na jego ręce. Trzymał w nich paczkę fajek i zapalniczkę, to czego mi było trzeba.- Może wyjdziemy zapalić.- Mruknęłam mu do ucha, żeby usłyszał mimo głośniej muzyki. Zayn kiwnął tylko głową i pociągnął mnie na tyły budynku. Gdy szliśmy między ludźmi chłopak oplótł moje biodra ramionami, a do moich uszu dochodziły głośne komentarze zazdrosnych dziewczyn. Prychnęłam w myślach przysuwając się jeszcze bliżej Zayna, który odebrał mój gest inaczej niż bym tego chciała. Przyśpieszył tempa i już po chwili byliśmy na zapleczu. W oczy rzuciła mi się jakaś para, która właśnie dogadzała sobie w najdalszym kącie korytarza. Pięknie, jestem w dupie. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić zostałam pchnięta na ścianę i przyciśnięta gorącym ciałem Zayna. Chłopak wpił się gwałtownie w moje usta, przez co jęknęłam głośno. Jego usta zdawały się być jednocześnie namiętne i delikatne przez co doprowadzały mnie do szaleństwa. Wplotłam palce w jego włosy i przyciągnęłam go jeszcze bliżej. Jego ręce spoczęły na moich plecach, które czule głaskał. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp do moich ust. Nie dałam mu go, nie byłam gotowa. Chłopak wyraźnie sfrustrowany przycisnął mnie jeszcze mocniej do ściany i przygryzł moją wargę przez co pisnęłam i odsunęłam go od siebie.
- Przepraszam.- zachichotał poprawiając włosy, które przeze mnie wyglądały, jakby przeszedł przez nie huragan.- Doprowadzasz mnie do szaleństwa wiesz?
Wolałabym nie wiedzieć.
- Wiem. Możemy zapalić?- jęknęłam poprawiając sukienkę. Zayn wyjął papierosy z kieszeni i podał mi je razem z zapalniczką. Wyjęłam jednego i podpaliłam. Oddałam mu resztę i zaciągnęłam się czując jak nikotyna uspokaja moje ciało. Chłopak obserwował mnie z wyraźnym rozbawieniem przez co zarumieniłam się po raz setny dzisiaj. - Co?- wydukałam, wypuszczając dym z moich płuc.
- Nic.. Jesteś piękna.- wzruszył ramionami i odpalił swojego papierosa. Szczerze mówiąc zaskoczyły mnie jego słowa. Czekałam na coś typu "fajna dupa z ciebie" albo "ruchałbym". Serio. Ostatnio nie słyszałam normalnych komplementów przez co zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Dziękuję.
♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
przepraszam za błędy.
nowy szablon na blogu został wykonany przez @ymmaxo
BYŁOBY MIŁO, GDYBYŚCIE KOMENTOWALI, GDYŻ TO MNIE MOTYWUJE.
WYSTARCZY GŁUPIA KROPKA, SERIO.
27 maj 2013
3."This was supposed to be a surprise for us."
Ellie's POV:
Przekroczyłam próg ciągnąc za sobą moją czarną walizkę. Po pustym mieszkaniu rozległ się dźwięk moich kroków. Chelle weszła tuż za mną i postawiła swoją torbę pod ścianą.
- Ładnie tu.- powiedziała uśmiechają się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i złapałam ją za rękę.
- Chodź obejrzymy resztę.- pociągnęłam ją za sobą ruszając w głąb mieszkania. Pierwszy na naszej trasie był salon. Na jego środku stała wielka, biała kanapa, a na niej fioletowe poduszki. Na przeciwko kanapy oczywiście była wielka plazma. Po obu jej stronach stały półki, założę się, że z ikei, wypełnione płytami. Podeszłam do nich, a M usiadła na kanapie.
- Boże, ja tu chyba będę sypiać.- zaśmiała się kładąc nogi na stoliku przed nią. Zero kultury.
- Patrząc na te wszystkie seriale i filmy, które tu mamy sądzę, że będziemy na niej mieszkać.- wsadziłam sobie za ucho kosmyk włosów, który cały czas zasłaniał mi widok.- Może obejrzymy coś, huh? Na co masz ochotę?- Chelle podniosła się z kanapy i stanęła obok mnie, czytając nazwy na grzbietach płyt.
- Co powiesz na to?- powiedziała, wyjmując płytę z napisem "The Lucky One" ("Szczęściarz"). Przejechałam palcami po włosach.
- Ja tam na Zac'a jestem zawsze chętna.- zachichotałam nastawiając płytę.- Myślisz, że mamy tu jakieś żarcie?
- Poszukam.- powiedziała, po czym zdjęła swoją czapkę, którą nadal miała na sobie i podreptała do kuchni. Przycisnęłam "play" a na ekranie ukazały się reklamy. Super, kocham to. Korzystając z tego, że mam jeszcze trochę czasu, poszłam obejrzeć resztę mieszkania. Otworzyłam pierwsze drzwi z brzegu. Ciemność. Wymacałam na ścianie włącznik, a światło natychmiast rozświetliło całe pomieszczenie. Była to mała łazienki utrzymana w ciepłych kolorach. Na ścianie na przeciwko mnie wisiały lusterka w różnych ramkach. Ciekawy pomysł. Po prawej stały szafki z dwoma umywalkami na nich. W mojej głowie od razu wyświetlił się pomysł na urządzenie tego wnętrza. Zamknęłam drzwi, a moich uszu dobiegł dźwięk robiącego się popcornu. Carly jednak wpadła na to, że możemy być głodne i zapełniła nam szafki kuchenne. Będę musiała jej później za to podziękować. Wróciłam do salonu postanawiając, że resztę obejrzę później. Usiadłam na kanapie po turecku biorąc do ręki pilota. Po jakimś czasie usłyszałam kroki. Chelle zmierzała ku mnie z miską pełną naszej przekąski. Usiadła obok mnie, a ja uruchomiłam film.
***
- Masz może chusteczki.- powiedziałam cała zapłakana. M spojrzała na mnie ze zrozumieniem po czym podała mi całą paczkę. Wyjęłam jedną i wytarłam nią oczy. Zawsze ryczę na filmach. Jestem nadwrażliwa, jak to moja mama kiedyś stwierdziła. Spojrzałam na telewizor. Właśnie rozpoczęły się napisy końcowe. Sięgnęłam po pilot i wyłączyłam plazmę.
- Co robimy?- zapytałam. Chelle zaśmiała się pod nosem i podniosła z kanapy.
- Może się rozpakujemy, huh? Jeszcze nie zobaczyłyśmy naszych pokoi.- poszła do przedpokoju po nasze walizki, a ja mentalnie zbeształam się za bycie głupią. Ruszyłam za nią, pod drodze zabierając swoją walizkę.
- Mój pokój jest tam na końcu.- powiedziałam cicho. M nagle stanęła. Spojrzała na mnie marszcząc brwi. Ups.
- Skąd wiesz, gdzie jest twój pokój? Przecież to miała być niespodzianka dla nas.- mruknęła niezadowolona. Powiedzmy, że zajrzałam dyskretnie w plany, ale ona nie musiała o tym wiedzieć.
- Hm, mówiłam Cathy, że chcę pokój, z oknami na wschód, więc huh.. tamten powinien być mój.- wydukałam zmieszana. Zazwyczaj kłamanie szło mi bez problemu, jednak wlepiająca we mnie spojrzenie Michelle nie pomagała mi.
- Ok, czyli ten jest mój.- powiedziała wskazując na drzwi na lewo.
- Chyba tak.- otworzyłam je, a naszym oczom ukazała się przestronna sypialnia z wielkim łóżkiem, staromodną szafą i innymi pięknymi meblami. Pokój ogólnie był biały, tak jak lubimy, ale wszędzie poumieszczano fioletowa dekoracje. Dziewczyna weszła do pokoju i zaczęła biegać od rzeczy do rzeczy, oglądając wszystko z wielkim uśmiechem na twarzy. Patrzyłam tak na nią zastanawiając się co by było gdybyśmy się nigdy nie spotkały..
Wyszłam wkurwiona z sali od polskiego. Jak ta szmata miała czelność wmawiać mi, że ściągałam? Pizda nie potrafi zrozumieć, że niektórzy wiedzą lepiej od niej. Cholera, muszę zapalić. Ruszyłam szybkim krokiem do łazienki na ostatnim piętrze znanej jako "palarnia". Po drodze minęłam jakąś parę, która miziała się na ławce na korytarzu.
-Ugh, nie połknijcie się.- jęknęłam i otworzyłam drzwi do mojego ulubionego miejsca w szkole. Weszłam do środka wyjmując paczkę fajek z kieszeni. Unosząc wzrok zauważyłam, że nie jestem sama. Przede mną stała szczupła dziewczyna o blond włosach i dziecięcych oczach. Trzymała papierosa w ręku, a z jej ust wydobyła się chmura dymu.
- Czego? - warknęła. Uniosłam brwi w szoku.
- Proszę, suko? Zajęłaś moje miejsce do cholery.-Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami i przesunęła się kawałek. Podeszłam i usiadłam na parapecie obok niej. W ręce trzymałam fajki, ale zapomniałam o czymś. Kątem oka zauważyłam wystającą z jej kieszeni zapalniczkę.
- Mogę?- zapytałam wskazując na nią. Kiwnęła głową zaciągając się po raz kolejny. Wyjęłam zapalniczkę z jej kieszeni i zapaliłam swojego papierosa. Zaciągnęłam się, a dym wypełnił moje płuca. Odłożyłam zapalniczkę na miejsce, a dziewczyna zgasiła swoją fajkę i wyrzuciła peta za okno.
- Jak masz na imię?- spytała i przygryzła swoją dolną wargę.
- Ellie, a ty?- zapytałam, a dym uciekł z moich ust.
- Chelle.. widzę, że nie jestem jedyną w tej szkole dziewczyną z niepolskim imieniem.- uśmiechnęła się przez co jej oczy rozbłysły ciepłym światłem.Od tamtego dnia spotykałyśmy się tam codziennie.
-Ziemia do Brooks!- ocknęłam się z zamyślenia i ujrzałam stojącą przede mną Chelle. Jej włosy opadały lekko na ramiona, a na twarzy miała lekkie rumieńce z podekscytowania.- Może zobaczymy teraz twój pokój.- uśmiechnęła się i pchnęła mnie w kierunku drugich drzwi. Otworzyłam je i przekroczyłam próg. To pomieszczenie było prawie puste z wyjątkiem kilku mebli. M zmarszczyła brwi i pokręciła głową.
- Co?- zapytałam siadając na łóżku. Zebrałam moje włosy na jedno ramie i założyłam nogę na nogę.
- Dlaczego ten pokój jest pusty?- zapytała i siadła obok mnie.
- Chciałam go urządzić po swojemu, dlatego nie pozwoliłam mamie tutaj wchodzić.- uśmiechnęłam się, a M spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Dlaczego nie urządzisz też mojego?- spojrzałam na nią otwierając usta. Nie spodziewałam się takiego pytania. Liczyłam raczej na " Dlaczego ja też nie mogłam urządzić swojego sama? "
- A chciałabyś?- uniosłam brwi i zmarszczyłam w rękach kawałek mojej bluzy, którą miałam od rana na sobie.
- Jasne, że tak. Uwielbiam twoje aranżacje wnętrz. Masz świetne wyczucie..- na moich policzkach wykwitły rumieńce, a Chelle uśmiechnęła się do mnie przez co jej oczy rozjaśniły się.
- Dziękuję.- przytuliłam ją wciągając zapach słodkich perfum M.- Jeśli mamy się dzisiaj rozpakować to lepiej się pośpieszmy.- powiedziałam podnosząc się z łóżka. Chelle podniosła się za mną i założyła ręcę na biodra.
- Pierwszy dzień, a my spędzimy wieczór na rozpakowywaniu się?- jęknęła.- Nie lepiej byłoby iść do Midnight?- wydęła dolną wargę.- Proszę, proszę, proooszę.
- Ok, skoro mnie tak błagasz. Zgadzam się.
***
Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się w miękki ręcznik. Moje mokre włosy opadły na moje ramiona, a ja wytarłam zaparowane lustro, odkrywając swoje odbicie. Wytarłam starannie swoje ciało i włosy po czym założyłam szlafrok, który sobie wcześniej przygotowałam. Wyszłam z łazienki do ciepłego pokoju, w którym była M, również w szlafroku. Siedziała przy mojej toaletce i suszyła swoje blond włosy, których zawsze jej zazdrościłam. Nie znoszę tego, że jestem brunetką. Co jest fajnego w ciemnych włosach? Ni je umalować, ni nic. Podskoczyłam ze strachu, słysząc pukanie. To pewnie Cathy już wróciła z pracy i chciała sprawdzić, jak tam u nas. Chelle spojrzała na mnie pytająco, a ja wskazałam na drzwi i wyszłam z pokoju. Przeszłam przez korytarz i salon do wejścia. Stanęłam przed drzwiami i spojrzałam w dół. Miałam na sobie tylko szlafrok, więc spięłam go mocniej upewniając się, że nic mu nie wystaje spod cienkiego materiału. Poprawiłam jeszcze włosy i uchyliłam drzwi. Pierwszą osobą, która rzuciła mi się w oczy była Cathy z jej, jak zwykle, perfekcyjnie ułożonymi włosami. Jednak to nie jej włosy sprawiły, że moja szczęka opadła do podłogi. Spowodowane było to przez chłopaka, który stał tuż za nią.
- Cześć, mogę wejść?- zachichotała widząc moją reakcje. Jedno jest pewne - już NIGDY nie otworzę nikomu drzwi w jebanym szlafroku.
Przekroczyłam próg ciągnąc za sobą moją czarną walizkę. Po pustym mieszkaniu rozległ się dźwięk moich kroków. Chelle weszła tuż za mną i postawiła swoją torbę pod ścianą.
- Ładnie tu.- powiedziała uśmiechają się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i złapałam ją za rękę.
- Chodź obejrzymy resztę.- pociągnęłam ją za sobą ruszając w głąb mieszkania. Pierwszy na naszej trasie był salon. Na jego środku stała wielka, biała kanapa, a na niej fioletowe poduszki. Na przeciwko kanapy oczywiście była wielka plazma. Po obu jej stronach stały półki, założę się, że z ikei, wypełnione płytami. Podeszłam do nich, a M usiadła na kanapie.
- Boże, ja tu chyba będę sypiać.- zaśmiała się kładąc nogi na stoliku przed nią. Zero kultury.
- Patrząc na te wszystkie seriale i filmy, które tu mamy sądzę, że będziemy na niej mieszkać.- wsadziłam sobie za ucho kosmyk włosów, który cały czas zasłaniał mi widok.- Może obejrzymy coś, huh? Na co masz ochotę?- Chelle podniosła się z kanapy i stanęła obok mnie, czytając nazwy na grzbietach płyt.
- Co powiesz na to?- powiedziała, wyjmując płytę z napisem "The Lucky One" ("Szczęściarz"). Przejechałam palcami po włosach.
- Ja tam na Zac'a jestem zawsze chętna.- zachichotałam nastawiając płytę.- Myślisz, że mamy tu jakieś żarcie?
- Poszukam.- powiedziała, po czym zdjęła swoją czapkę, którą nadal miała na sobie i podreptała do kuchni. Przycisnęłam "play" a na ekranie ukazały się reklamy. Super, kocham to. Korzystając z tego, że mam jeszcze trochę czasu, poszłam obejrzeć resztę mieszkania. Otworzyłam pierwsze drzwi z brzegu. Ciemność. Wymacałam na ścianie włącznik, a światło natychmiast rozświetliło całe pomieszczenie. Była to mała łazienki utrzymana w ciepłych kolorach. Na ścianie na przeciwko mnie wisiały lusterka w różnych ramkach. Ciekawy pomysł. Po prawej stały szafki z dwoma umywalkami na nich. W mojej głowie od razu wyświetlił się pomysł na urządzenie tego wnętrza. Zamknęłam drzwi, a moich uszu dobiegł dźwięk robiącego się popcornu. Carly jednak wpadła na to, że możemy być głodne i zapełniła nam szafki kuchenne. Będę musiała jej później za to podziękować. Wróciłam do salonu postanawiając, że resztę obejrzę później. Usiadłam na kanapie po turecku biorąc do ręki pilota. Po jakimś czasie usłyszałam kroki. Chelle zmierzała ku mnie z miską pełną naszej przekąski. Usiadła obok mnie, a ja uruchomiłam film.
***
- Masz może chusteczki.- powiedziałam cała zapłakana. M spojrzała na mnie ze zrozumieniem po czym podała mi całą paczkę. Wyjęłam jedną i wytarłam nią oczy. Zawsze ryczę na filmach. Jestem nadwrażliwa, jak to moja mama kiedyś stwierdziła. Spojrzałam na telewizor. Właśnie rozpoczęły się napisy końcowe. Sięgnęłam po pilot i wyłączyłam plazmę.
- Co robimy?- zapytałam. Chelle zaśmiała się pod nosem i podniosła z kanapy.
- Może się rozpakujemy, huh? Jeszcze nie zobaczyłyśmy naszych pokoi.- poszła do przedpokoju po nasze walizki, a ja mentalnie zbeształam się za bycie głupią. Ruszyłam za nią, pod drodze zabierając swoją walizkę.
- Mój pokój jest tam na końcu.- powiedziałam cicho. M nagle stanęła. Spojrzała na mnie marszcząc brwi. Ups.
- Skąd wiesz, gdzie jest twój pokój? Przecież to miała być niespodzianka dla nas.- mruknęła niezadowolona. Powiedzmy, że zajrzałam dyskretnie w plany, ale ona nie musiała o tym wiedzieć.
- Hm, mówiłam Cathy, że chcę pokój, z oknami na wschód, więc huh.. tamten powinien być mój.- wydukałam zmieszana. Zazwyczaj kłamanie szło mi bez problemu, jednak wlepiająca we mnie spojrzenie Michelle nie pomagała mi.
- Ok, czyli ten jest mój.- powiedziała wskazując na drzwi na lewo.
- Chyba tak.- otworzyłam je, a naszym oczom ukazała się przestronna sypialnia z wielkim łóżkiem, staromodną szafą i innymi pięknymi meblami. Pokój ogólnie był biały, tak jak lubimy, ale wszędzie poumieszczano fioletowa dekoracje. Dziewczyna weszła do pokoju i zaczęła biegać od rzeczy do rzeczy, oglądając wszystko z wielkim uśmiechem na twarzy. Patrzyłam tak na nią zastanawiając się co by było gdybyśmy się nigdy nie spotkały..
Wyszłam wkurwiona z sali od polskiego. Jak ta szmata miała czelność wmawiać mi, że ściągałam? Pizda nie potrafi zrozumieć, że niektórzy wiedzą lepiej od niej. Cholera, muszę zapalić. Ruszyłam szybkim krokiem do łazienki na ostatnim piętrze znanej jako "palarnia". Po drodze minęłam jakąś parę, która miziała się na ławce na korytarzu.
-Ugh, nie połknijcie się.- jęknęłam i otworzyłam drzwi do mojego ulubionego miejsca w szkole. Weszłam do środka wyjmując paczkę fajek z kieszeni. Unosząc wzrok zauważyłam, że nie jestem sama. Przede mną stała szczupła dziewczyna o blond włosach i dziecięcych oczach. Trzymała papierosa w ręku, a z jej ust wydobyła się chmura dymu.
- Czego? - warknęła. Uniosłam brwi w szoku.
- Proszę, suko? Zajęłaś moje miejsce do cholery.-Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami i przesunęła się kawałek. Podeszłam i usiadłam na parapecie obok niej. W ręce trzymałam fajki, ale zapomniałam o czymś. Kątem oka zauważyłam wystającą z jej kieszeni zapalniczkę.
- Mogę?- zapytałam wskazując na nią. Kiwnęła głową zaciągając się po raz kolejny. Wyjęłam zapalniczkę z jej kieszeni i zapaliłam swojego papierosa. Zaciągnęłam się, a dym wypełnił moje płuca. Odłożyłam zapalniczkę na miejsce, a dziewczyna zgasiła swoją fajkę i wyrzuciła peta za okno.
- Jak masz na imię?- spytała i przygryzła swoją dolną wargę.
- Ellie, a ty?- zapytałam, a dym uciekł z moich ust.
- Chelle.. widzę, że nie jestem jedyną w tej szkole dziewczyną z niepolskim imieniem.- uśmiechnęła się przez co jej oczy rozbłysły ciepłym światłem.Od tamtego dnia spotykałyśmy się tam codziennie.
-Ziemia do Brooks!- ocknęłam się z zamyślenia i ujrzałam stojącą przede mną Chelle. Jej włosy opadały lekko na ramiona, a na twarzy miała lekkie rumieńce z podekscytowania.- Może zobaczymy teraz twój pokój.- uśmiechnęła się i pchnęła mnie w kierunku drugich drzwi. Otworzyłam je i przekroczyłam próg. To pomieszczenie było prawie puste z wyjątkiem kilku mebli. M zmarszczyła brwi i pokręciła głową.
- Co?- zapytałam siadając na łóżku. Zebrałam moje włosy na jedno ramie i założyłam nogę na nogę.
- Dlaczego ten pokój jest pusty?- zapytała i siadła obok mnie.
- Chciałam go urządzić po swojemu, dlatego nie pozwoliłam mamie tutaj wchodzić.- uśmiechnęłam się, a M spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Dlaczego nie urządzisz też mojego?- spojrzałam na nią otwierając usta. Nie spodziewałam się takiego pytania. Liczyłam raczej na " Dlaczego ja też nie mogłam urządzić swojego sama? "
- A chciałabyś?- uniosłam brwi i zmarszczyłam w rękach kawałek mojej bluzy, którą miałam od rana na sobie.
- Jasne, że tak. Uwielbiam twoje aranżacje wnętrz. Masz świetne wyczucie..- na moich policzkach wykwitły rumieńce, a Chelle uśmiechnęła się do mnie przez co jej oczy rozjaśniły się.
- Dziękuję.- przytuliłam ją wciągając zapach słodkich perfum M.- Jeśli mamy się dzisiaj rozpakować to lepiej się pośpieszmy.- powiedziałam podnosząc się z łóżka. Chelle podniosła się za mną i założyła ręcę na biodra.
- Pierwszy dzień, a my spędzimy wieczór na rozpakowywaniu się?- jęknęła.- Nie lepiej byłoby iść do Midnight?- wydęła dolną wargę.- Proszę, proszę, proooszę.
- Ok, skoro mnie tak błagasz. Zgadzam się.
***
Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się w miękki ręcznik. Moje mokre włosy opadły na moje ramiona, a ja wytarłam zaparowane lustro, odkrywając swoje odbicie. Wytarłam starannie swoje ciało i włosy po czym założyłam szlafrok, który sobie wcześniej przygotowałam. Wyszłam z łazienki do ciepłego pokoju, w którym była M, również w szlafroku. Siedziała przy mojej toaletce i suszyła swoje blond włosy, których zawsze jej zazdrościłam. Nie znoszę tego, że jestem brunetką. Co jest fajnego w ciemnych włosach? Ni je umalować, ni nic. Podskoczyłam ze strachu, słysząc pukanie. To pewnie Cathy już wróciła z pracy i chciała sprawdzić, jak tam u nas. Chelle spojrzała na mnie pytająco, a ja wskazałam na drzwi i wyszłam z pokoju. Przeszłam przez korytarz i salon do wejścia. Stanęłam przed drzwiami i spojrzałam w dół. Miałam na sobie tylko szlafrok, więc spięłam go mocniej upewniając się, że nic mu nie wystaje spod cienkiego materiału. Poprawiłam jeszcze włosy i uchyliłam drzwi. Pierwszą osobą, która rzuciła mi się w oczy była Cathy z jej, jak zwykle, perfekcyjnie ułożonymi włosami. Jednak to nie jej włosy sprawiły, że moja szczęka opadła do podłogi. Spowodowane było to przez chłopaka, który stał tuż za nią.
- Cześć, mogę wejść?- zachichotała widząc moją reakcje. Jedno jest pewne - już NIGDY nie otworzę nikomu drzwi w jebanym szlafroku.
24 maj 2013
2."Oh, screw you, Brooks."
Ellie's POV:
Cały lot przespałam na ramieniu Michelle, która w tym czasie uważnie studiowała przewodnik po Londynie. Jesteśmy tu już 5 raz, lecz nadal nie zdążyłyśmy obejrzeć wszystkich interesujących nas rzeczy. W tym roku planujemy wyjazd do Cambridge, aby wyrwać się na trochę z zatłoczonej stolicy. Oczywiście o ile nam się uda, gdyż mamy spore zakupy do zrobienie i oczywiście koncert Justina. Nadal nie dociera do mnie to, że go zobaczę. Czekałam na ten moment całe życie. Dzięki temu, że z M regularni się uczyłyśmy i byłyśmy grzeczne nasi rodzice dali nam kasę na M&G. Same miałyśmy już wcześniej bilety kupione na koncert w Polsce, dlatego pójdziemy na oba. Szczęście nam sprzyja.
***
Z zamyślenia wyrwał mnie pisk Chelle, która upuściła swoją torbę. Cała zawartość z niej wyleciała, przez co podłoga pokryła się kosmetykami, notesami i innymi bzdetami.
- Ale ze mnie jebana niezdara.- westchnęła i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Pochyliłam się jej pomóc, ale ktoś mnie wyprzedził. Była to niska dziewczyna z burzą blond włosów. Podała mi z uśmiechem notes i poszła za resztą grupy podążającej do kontroli.
- Widziałaś jakie miała ładne włosy?- jęknęłam zbierając po kolei kosmetyki Chelle. Na chuja jej tego tyle? Ma taką ładną buzię, a non stop nakłada na nią zbędne mazidła.
- Ona? Phi, przecież twoje są ze sto razy ładniejsze.. nie to co moje.- powiedziała biorąc ode mnie swoje rzeczy i wrzucając je do swojej torby. - Może chcesz się zamienić?- wydęła dolną wargę robiąc do mnie maślane oczy. Przewróciłam oczami i pomaszerowałam za naszą grupą, która już dawno zniknęła za zakrętem. M szła za mną nadal poprawiając coś w swojej torbie.
- Cathy po nas przyjedzie?- zapytała równając się ze mną i poprawiając włosy, które przez wilgoć lekko się pokręciły.
- Chyba tak.. zadzwonię do niej jak odbierzemy bagaż.
Chelle's POV:
Siedziałyśmy właśnie w Burger King na lotnisku, kiedy Ellie zadzwonił telefon. Wyjęła go zgrabnym ruchem z kieszeni i przytknęła do ucha.
- Słucham.- powiedziała wpychając sobie frytkę do ludzi. Nigdy nie przejmowała się zasadami dobrego zachowania, w tym tej, że nie gada się podczas jedzenia. Ugryzłam swojego burgera rozglądając się dookoła. Wszystkie było od cholery ludzi. Niektórzy drzemali na ławkach. Nigdy nie zrozumiem, jak tu można do cholery spać. Ogólnie nie lubię tłocznych miejsc, przyprawiają mnie o klaustrofobię. Powróciłam wzrokiem na Ellie, która właśnie skończyła rozmawiać przez telefon. Odłożyła go na stoliku zaraz obok jej wielkiej coli. To dziwne, że potrafi tyle wypić.
- Co tam? - zapytałam sięgając po mój sok. Els wydęła dolną wargę i wzruszyła ramionami.
- Będziemy musiały na nią trochę poczekać, bo kończy pracę dopiero za godzinę. Jebane modest. - westchnęła po czym przygryzła dolną wargę i spojrzała gdzieś w bok. Jako, że obie jesteśmy directionerkami nie znosimy tej zasranej korporacji, pewnie sami wiecie dlaczego.
- Jak myślisz, spotkamy ich? - zapytałam zaciekawiona. Brooks przejechała dłonią po włosach zastanawiając się.
- Raczej tak, ale nie możemy liczyć na zbyt wiele.- wydusiła z siebie po czym zebrała śmieci ze stolika i poszła je wyrzucić. Wróciłam do żucia mojej przekąski, która przyjemnie tępiła uczucie głodu w moim brzuchu. Nie jadłam od 4 godzin, a już umierałam z głodu. Głupi żołądek. Usłyszałam nieprzyjemny trzask odsuwającego się krzesła. Spojrzałam w górę, nadal trzymając mojego burgera tuż przy ustach. Nade mną stał wysoki chłopak z burzą czarnych włosów. Na jego twarzy malowało się wielkie rozbawienie. Super, pewnie mam cały ryj w keczupie.
- Mogę?- zapytał siadając. Najwyraźniej moja zgoda nie była mu potrzebna.
- Czego?- czego warknęła. Wsadziłam sobie resztkę jedzenia do buzi i wytarłam usta serwetką wpatrując się w irytującego dupa obok mnie.
- Nie bądź taka ostra- przygryzł wargę- chciałem cię tylko zapytać, czy to twoje?- sięgnął do kieszeni, z której wyciągnął złoty łańcuszek z małą jaskółką, jako wisiorek. Sięgnęłam po niego, ale chłopak szybko cofnął rękę.
- Dawaj to.- powiedziałam zirytowana wyciągając ku niemu rękę. Chłopak zmrużył oczy najwyraźniej się na czym zastanawiając. Ja myślałam tylko o jednym: Gdzie jest do cholery Ellie?
- Skąd mogę wiedzieć, że należy do ciebie, huh?- powiedział sprytnie. Hah, i tu cię mam. Znam ten wisiorek, jak własną kieszeń, bo sama go kupiłam.
- Na jaskółce jest wygrawerowane unbroken matole, a ten wisiorek należy do mojej przyjaciółki.- kątem oka dostrzegłam ją idącą w naszym kierunki z dwiema kawami w rękach. Patrzyła z otwartą buzią na tyłek tego dekla obok mnie. Ells, Ells, Ells. Wróciłam wzrokiem na pana sprytnego.- Właśnie tu idzie, więc sama będzie mogła ci powiedzieć.- W momencie, w którym przestałam mówić podeszła do nas Ellie.
- Cześć.- bąknęła pod nosem, po czym usiadła podając mi kawę. Chłopak odwrócił się do niej wielkim uśmiechem na ryju. Ugh, zaraz zwymiotuje.
- No cześć.- powiedział uśmiechając się łobuzersko.- Chyba znalazłem coś co należy do ciebie królewno.- położył wisiorek na blacie przed nią i spojrzał na mnie z wyższością. Zaraz mu zrysuję ten nadęty ryj. Ellie westchnęła i nałożyła sobie łańcuszek na szyję.
- Dziękuję.- odpowiedziała krótko. Chłopak najwyraźniej rozczarował się jej reakcją, ale próbował dalej.
- Mam na imię Logan, a wy?- uśmiechnął się do niej ciepło, na co ona w ogóle nie zareagowała. Patrzyła wciąż na swoje ręce splecione na kubku z kawą. Znam ją dobrze i wiem, że nie lubi poznawać nowych ludzi, tak samo jak ja. Zawsze się izolowałyśmy.
- Jestem Chelle, a to Ellie.- powiedziałam nie patrząc na niego. Najwyraźniej poczuł się odrzucony, bo zaczął się podnosić.
- Miło was poznać, ale niestety się śpieszę. Brat po mnie przyjechał. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.- odszedł, a gdy był już wystarczająco daleko, by nas nie usłyszeć, Ellie zaczęła się śmiać.
- Poszłam na kilka minut do kawiarni, a ty już ściągnęłaś jakiegoś oszołoma. Muszę cię bardziej pilnować Stinson.- wzięła łyk kawy, cały czas wpatrując we mnie swoje karmelowe oczy.
- Oj wal się, Brooks.- jęknęłam sięgając po mojego iPhona w zażenowaniu.
***
-Przestań się bawić tymi guzikami.- zaśmiałam się patrząc na poczynania Ellie.
- Zapomniałam na, jakie piętro mamy jechać.- zachichotała lampiąc się na panel z numerami. Przesunęłam ją i wcisnęłam "15".
- Ciesz się, że mam lepszą pamięć niż ty.- spojrzałam na nią z wyższością. Winda ruszyła, by po chwili się zatrzymać. Usłyszałam cichy sygnał, po czym drzwi się otworzyły. Przeszłyśmy przez korytarz w milczeniu ciągnąc swoje walizki. Zatrzymałyśmy się pod numerkiem "70". Ellie sięgnęła do torebki, z której wyjęła pęk kluczy od Cathy. Włożyła jeden z nich do zamka, a drzwi z cichym kliknięciem się otworzyły.
- Witaj w domu.- powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha.
♡♡♡♡♡
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY
Cały lot przespałam na ramieniu Michelle, która w tym czasie uważnie studiowała przewodnik po Londynie. Jesteśmy tu już 5 raz, lecz nadal nie zdążyłyśmy obejrzeć wszystkich interesujących nas rzeczy. W tym roku planujemy wyjazd do Cambridge, aby wyrwać się na trochę z zatłoczonej stolicy. Oczywiście o ile nam się uda, gdyż mamy spore zakupy do zrobienie i oczywiście koncert Justina. Nadal nie dociera do mnie to, że go zobaczę. Czekałam na ten moment całe życie. Dzięki temu, że z M regularni się uczyłyśmy i byłyśmy grzeczne nasi rodzice dali nam kasę na M&G. Same miałyśmy już wcześniej bilety kupione na koncert w Polsce, dlatego pójdziemy na oba. Szczęście nam sprzyja.
***
Z zamyślenia wyrwał mnie pisk Chelle, która upuściła swoją torbę. Cała zawartość z niej wyleciała, przez co podłoga pokryła się kosmetykami, notesami i innymi bzdetami.
- Ale ze mnie jebana niezdara.- westchnęła i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Pochyliłam się jej pomóc, ale ktoś mnie wyprzedził. Była to niska dziewczyna z burzą blond włosów. Podała mi z uśmiechem notes i poszła za resztą grupy podążającej do kontroli.
- Widziałaś jakie miała ładne włosy?- jęknęłam zbierając po kolei kosmetyki Chelle. Na chuja jej tego tyle? Ma taką ładną buzię, a non stop nakłada na nią zbędne mazidła.
- Ona? Phi, przecież twoje są ze sto razy ładniejsze.. nie to co moje.- powiedziała biorąc ode mnie swoje rzeczy i wrzucając je do swojej torby. - Może chcesz się zamienić?- wydęła dolną wargę robiąc do mnie maślane oczy. Przewróciłam oczami i pomaszerowałam za naszą grupą, która już dawno zniknęła za zakrętem. M szła za mną nadal poprawiając coś w swojej torbie.
- Cathy po nas przyjedzie?- zapytała równając się ze mną i poprawiając włosy, które przez wilgoć lekko się pokręciły.
- Chyba tak.. zadzwonię do niej jak odbierzemy bagaż.
Chelle's POV:
Siedziałyśmy właśnie w Burger King na lotnisku, kiedy Ellie zadzwonił telefon. Wyjęła go zgrabnym ruchem z kieszeni i przytknęła do ucha.
- Słucham.- powiedziała wpychając sobie frytkę do ludzi. Nigdy nie przejmowała się zasadami dobrego zachowania, w tym tej, że nie gada się podczas jedzenia. Ugryzłam swojego burgera rozglądając się dookoła. Wszystkie było od cholery ludzi. Niektórzy drzemali na ławkach. Nigdy nie zrozumiem, jak tu można do cholery spać. Ogólnie nie lubię tłocznych miejsc, przyprawiają mnie o klaustrofobię. Powróciłam wzrokiem na Ellie, która właśnie skończyła rozmawiać przez telefon. Odłożyła go na stoliku zaraz obok jej wielkiej coli. To dziwne, że potrafi tyle wypić.
- Co tam? - zapytałam sięgając po mój sok. Els wydęła dolną wargę i wzruszyła ramionami.
- Będziemy musiały na nią trochę poczekać, bo kończy pracę dopiero za godzinę. Jebane modest. - westchnęła po czym przygryzła dolną wargę i spojrzała gdzieś w bok. Jako, że obie jesteśmy directionerkami nie znosimy tej zasranej korporacji, pewnie sami wiecie dlaczego.
- Jak myślisz, spotkamy ich? - zapytałam zaciekawiona. Brooks przejechała dłonią po włosach zastanawiając się.
- Raczej tak, ale nie możemy liczyć na zbyt wiele.- wydusiła z siebie po czym zebrała śmieci ze stolika i poszła je wyrzucić. Wróciłam do żucia mojej przekąski, która przyjemnie tępiła uczucie głodu w moim brzuchu. Nie jadłam od 4 godzin, a już umierałam z głodu. Głupi żołądek. Usłyszałam nieprzyjemny trzask odsuwającego się krzesła. Spojrzałam w górę, nadal trzymając mojego burgera tuż przy ustach. Nade mną stał wysoki chłopak z burzą czarnych włosów. Na jego twarzy malowało się wielkie rozbawienie. Super, pewnie mam cały ryj w keczupie.
- Mogę?- zapytał siadając. Najwyraźniej moja zgoda nie była mu potrzebna.
- Czego?- czego warknęła. Wsadziłam sobie resztkę jedzenia do buzi i wytarłam usta serwetką wpatrując się w irytującego dupa obok mnie.
- Nie bądź taka ostra- przygryzł wargę- chciałem cię tylko zapytać, czy to twoje?- sięgnął do kieszeni, z której wyciągnął złoty łańcuszek z małą jaskółką, jako wisiorek. Sięgnęłam po niego, ale chłopak szybko cofnął rękę.
- Dawaj to.- powiedziałam zirytowana wyciągając ku niemu rękę. Chłopak zmrużył oczy najwyraźniej się na czym zastanawiając. Ja myślałam tylko o jednym: Gdzie jest do cholery Ellie?
- Skąd mogę wiedzieć, że należy do ciebie, huh?- powiedział sprytnie. Hah, i tu cię mam. Znam ten wisiorek, jak własną kieszeń, bo sama go kupiłam.
- Na jaskółce jest wygrawerowane unbroken matole, a ten wisiorek należy do mojej przyjaciółki.- kątem oka dostrzegłam ją idącą w naszym kierunki z dwiema kawami w rękach. Patrzyła z otwartą buzią na tyłek tego dekla obok mnie. Ells, Ells, Ells. Wróciłam wzrokiem na pana sprytnego.- Właśnie tu idzie, więc sama będzie mogła ci powiedzieć.- W momencie, w którym przestałam mówić podeszła do nas Ellie.
- Cześć.- bąknęła pod nosem, po czym usiadła podając mi kawę. Chłopak odwrócił się do niej wielkim uśmiechem na ryju. Ugh, zaraz zwymiotuje.
- No cześć.- powiedział uśmiechając się łobuzersko.- Chyba znalazłem coś co należy do ciebie królewno.- położył wisiorek na blacie przed nią i spojrzał na mnie z wyższością. Zaraz mu zrysuję ten nadęty ryj. Ellie westchnęła i nałożyła sobie łańcuszek na szyję.
- Dziękuję.- odpowiedziała krótko. Chłopak najwyraźniej rozczarował się jej reakcją, ale próbował dalej.
- Mam na imię Logan, a wy?- uśmiechnął się do niej ciepło, na co ona w ogóle nie zareagowała. Patrzyła wciąż na swoje ręce splecione na kubku z kawą. Znam ją dobrze i wiem, że nie lubi poznawać nowych ludzi, tak samo jak ja. Zawsze się izolowałyśmy.
- Jestem Chelle, a to Ellie.- powiedziałam nie patrząc na niego. Najwyraźniej poczuł się odrzucony, bo zaczął się podnosić.
- Miło was poznać, ale niestety się śpieszę. Brat po mnie przyjechał. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.- odszedł, a gdy był już wystarczająco daleko, by nas nie usłyszeć, Ellie zaczęła się śmiać.
- Poszłam na kilka minut do kawiarni, a ty już ściągnęłaś jakiegoś oszołoma. Muszę cię bardziej pilnować Stinson.- wzięła łyk kawy, cały czas wpatrując we mnie swoje karmelowe oczy.
- Oj wal się, Brooks.- jęknęłam sięgając po mojego iPhona w zażenowaniu.
***
-Przestań się bawić tymi guzikami.- zaśmiałam się patrząc na poczynania Ellie.
- Zapomniałam na, jakie piętro mamy jechać.- zachichotała lampiąc się na panel z numerami. Przesunęłam ją i wcisnęłam "15".
- Ciesz się, że mam lepszą pamięć niż ty.- spojrzałam na nią z wyższością. Winda ruszyła, by po chwili się zatrzymać. Usłyszałam cichy sygnał, po czym drzwi się otworzyły. Przeszłyśmy przez korytarz w milczeniu ciągnąc swoje walizki. Zatrzymałyśmy się pod numerkiem "70". Ellie sięgnęła do torebki, z której wyjęła pęk kluczy od Cathy. Włożyła jeden z nich do zamka, a drzwi z cichym kliknięciem się otworzyły.
- Witaj w domu.- powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha.
♡♡♡♡♡
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY
Chciałabym pozdrowić moją mamę.. przez nią rozdział dopiero dzisiaj.
wiem, że jak na razie nie ma żadnej akcji, ale już w następnym rozdziale dziewczyny spotkają 1D, więc keep calm.
dodałam postacie Logana i Cathy do bohaterów.
DAJCIE FOLLOW ELLIE NA TT - https://twitter.com/EllieAnneBrooks
JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI ZOSTAWCIE NAMIAR W INFORMOWANI
CZYTASZ = KOMENTUJESZ TU LUB NA TT WPISUJĄC W TWEETA #FALLFANFICTION
19 maj 2013
1."what the hell are you doing?"
Well let me tell you a story
About a girl and a boy
He fell in love with his best friend
When she's around, he feels nothing but joy
But she was already brok..
About a girl and a boy
He fell in love with his best friend
When she's around, he feels nothing but joy
But she was already brok..
Muzyka ucichła przez co gwałtownie otworzyłam oczy. Zamrugałam kilka razy chcąc uzyskać ostrość. Kilkadziesiąt centymetrów ode mnie leżała Michelle z moim białym iPhonem w ręce. Nie zawracała uwagi na nic prócz ekran telefonu po którym energicznie kręciła palcem.
- Co ty do cholery robisz?- zapytałam zachrypnietym głosem. Super, widać do czego prowadzi picie hektolitrów coli z lodem. Chelle spojrzała na mnie kontem oka, po czym wróciła do wcześniejszego zajęcia.
- Musiałam wyłączyć budzik, bo jak zwykle sama nie potrafisz tego zrobić. - mruknęła nadal gapiąc się w ekran urządzenia - Przy okazji sprawdziłam pogodę. Zapowiada nam się bardzo deszczowa wizyta w Londynie. - zrobiła smutną minkę i podała mi telefon.
- Kogo obchodzi pogoda. Całe dnie pewnie spędzimy w sklepach, jak zawsze.- uśmiechnęłam się do niej po czym podniosłam się do pozycji siedzącej. M spojrzała na mnie odwzajemniając uśmiech.
- Nie wiem jak ty, ale ja zamierzam w tym roku zrobić coś więcej niż tylko kupić kilka nowych sukienek.- przejechała językiem po górnej wardze starając się wyglądać uwodzicielsko. Zachichotałam na ten widok i rzuciłam w nią poduszką.
- Pomogę ci znaleźć jakiegoś seksownego Brytyjczyka do spełnienia twoich zboczonych planów.- zaśmiałam się po czym wstałam i ruszyłam do łazienki ogarnąć swój masakryczny wygląd.
***
Wyszłam z łazienki owinięta w mój miękki fioletowy ręczniki Z pokoju zniknęły wszystkie torby i walizki co oznacza, że mój tata już się obudził i wziął do pracy. Usiadłam na łóżku przeczesując moje mokre włosy palcami. Nagle usłyszałam bzyczenie spod mojej poduszki. Sięgnęłam pod nią i złapałam za mój telefon. Na ekranie widniał tekst " jedna nowa wiadomość". Przesunęłam palcem po ekranie odblokowując go.
Od: Cathy
Nie zapomnij o biletach na koncert. xx
Prychnęłam. Co to ma znaczyć? W życiu nie zapomniałabym biletów na najważniejszy koncert w moim życiu. Napisałam jej niemiłą wiadomość po czym rzuciłam telefon na poduszki. Czas się ubrać. Wstałam z łóżka i podeszłam do naszykowanej wczoraj kupki ubrań. Zrzuciłam z siebie ręcznik, który wylądował na podłodze przy moich stopach. Nałożyłam na siebie czarne rurki i bluzę w azteckie wzory. Przejrzałam się w lustrze stwierdzając, że wyglądam w miarę dobrze. Obróciłam się na pięcie i wróciłam do łazienki, aby wysuszyć włosy i zrobić lekki makijaż. Gdy skończyłam zeszłam na dół do kuchni, gdzie czekały na mnie Chelle i mama. Rozmawiały ze sobą na jakieś mało interesujące mnie tematy. Postanowiłam je zignorować i zrobić sobie śniadanie. Wyjęłam z lodówki truskawkowy jogurt. Tyle powinno mi wystarczyć na te kilka godzin do lotu. Usiadłam obok M, a ta zlustrowała mnie wzrokiem.
- Co? - mruknęłam pod nosem wlepiając wzrok w moje WIELKIE śniadanie.
- Nic. Nie wyglądasz zbytnio zadowolona naszym wyjazdem. - powiedziała nie patrząc na mnie. Och, nie. Wiedziałam co się kroi. Michelle jest wspaniałą przyjaciółką, ale jest jedna rzecz w niej która strasznie mnie wkurza. Zawsze, gdy jestem smutna / zła / zirytowana uważa, że to jej wina. Wszystko bierze na siebie, co doprowadza mnie do szaleństwa, ponieważ to właśnie ona jest jedyną osobą dzięki, której tak naprawdę się uśmiecham.
- To wszystko przez to, że wyłączyłaś mi budzik przed czasem i nie przesłuchałam do końca piosenki. - powiedziałam drażniąc się z nią. Zaśmiała się pod nosem.
- Masz świra na punkcie tego Biebera. - ostatnio słowo wyraźnie podkreśliła, przez co moja mama zakrztusiła się ze śmiechu płatkami.
- Mamo nie uduś się. - westchnęłam po czym otworzyłam jogurt i zaczęłam w nim powolnie grzebać łyżką. - Chcesz, zeby ja powiedziała na punkcie ile facetów ty masz świra?- uśmiechnęłam się chytrze na co brwi Chelle uniosły się wyzywająco.
- Grozisz mi, Els?- moja mama spojrzała na mnie wyczekując mojej wypowiedzi. Uwielbia nasze sprzeczki, może dlatego, że sama nie ma koleżanek odkąd przeprowadziliśmy się. Odwróciłam się do niej.
- Mamo, mogłabyś powiedzieć tacie, żeby zszedł na dół, bo niedługo musimy jechać.
- Jasne kochanie.- podniosła się z krzesła i wyszła. Spojrzałam z powrotem na moją przyjaciółkę, która właśnie kończyła jeść swoją bułkę.
- Wracają do tematu to tak, grożę ci. - uśmiechnęłam się i wpakowałam sobie do ust łyżeczkę jogurtu. Obok siebie usłyszałam cichy chichot.
***
- Ellie! Złaź na dół!- usłyszałam krzyk mojego taty. Była już 6:00 a.m. Czas wyjeżdżać na lotnisko. Złapałam w rękę mój czarny plecak i zbiegłam po schodach do holu. Byli tam wszyscy, już ubrani i gotowi do wyjścia. Ja jak zwykle w tyle. Założyłam w pośpiechu moje fioletowe vansy w tym czasie moi rodzice wynosili walizki do naszego audi. Chelle oparła się od barierkę od schodów obserwując mnie.
- Jeśli spotkamy Justina to na pewno na ciebie poleci.- powiedziała, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Zarumieniłam się na te słowa, chociaż wiedziałam, że to i tak tylko kłamstwa.
- Dzięki. Ja sądzę, że jeśli tylko spotkamy któregoś z twoich facetów też im się spodobasz. - uśmiechnęłam się do niej. Nie zdążyła mi odpowiedzieć, bo moi rodzice już wrócili. Moja mama podeszła do nas.
- Na pewno wszystko zabrałyście?- spytała z troską w głosie.
- Na pewno. - odparłam - nawet jeśli czegoś nie zabierzemy to sobie tam kupimy więc keep calm mamo.
- Dobrze.. zbierajcie się już do samochodu. Ja nie jadę z wami, bo zaczynam za godzinę pracę. - przytuliła mnie mocno. Wyczułam mocny zapach jej perfum od których trochę mnie zemdliło. Gdy mnie puściła miałam mroczki przed oczami. Chelle podeszła do niej i też ją przytuliła. Uśmiechnęłam się na ten widok.- Bądźcie grzeczne dziewczynki.
-Będziemy. - odpowiedziałyśmy równo po czym wyszłyśmy z domu ramię w ramię za moi tatą. Obie siadłyśmy z tyłu ma skórzanych fotelach. Między nami leżały nasze torebki i czapki, które pośpiesznie zdjęłyśmy z siebie.
-Gotowa na naszą wielką przygodę? - wyszeptałam tak, aby tata nas nie usłyszał. Michelle uśmiechnęła się i powiedziała bezgłośnie "tak". Oby wszystko potoczyło się tak, jak to sobie zaplanowałyśmy.
♡♡♡♡♡
mega nudny rozdział, PRZEPRASZAM.
jeśli chcecie byś informowani to piszcie w zakładce infromowani
CZYTASZ=KOMENTUJESZ PROSZĘ ♥
jeśli tak bardzo nie chce wam się tutaj komentować to piszcie na twitterze posty z tagiem #fallfanfiction
CZYTASZ=KOMENTUJESZ PROSZĘ ♥
jeśli tak bardzo nie chce wam się tutaj komentować to piszcie na twitterze posty z tagiem #fallfanfiction
Subskrybuj:
Posty (Atom)