Ellie's POV:
Przekroczyłam próg ciągnąc za sobą moją czarną walizkę. Po pustym mieszkaniu rozległ się dźwięk moich kroków. Chelle weszła tuż za mną i postawiła swoją torbę pod ścianą.
- Ładnie tu.- powiedziała uśmiechają się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i złapałam ją za rękę.
- Chodź obejrzymy resztę.- pociągnęłam ją za sobą ruszając w głąb mieszkania. Pierwszy na naszej trasie był salon. Na jego środku stała wielka, biała kanapa, a na niej fioletowe poduszki. Na przeciwko kanapy oczywiście była wielka plazma. Po obu jej stronach stały półki, założę się, że z ikei, wypełnione płytami. Podeszłam do nich, a M usiadła na kanapie.
- Boże, ja tu chyba będę sypiać.- zaśmiała się kładąc nogi na stoliku przed nią. Zero kultury.
- Patrząc na te wszystkie seriale i filmy, które tu mamy sądzę, że będziemy na niej mieszkać.- wsadziłam sobie za ucho kosmyk włosów, który cały czas zasłaniał mi widok.- Może obejrzymy coś, huh? Na co masz ochotę?- Chelle podniosła się z kanapy i stanęła obok mnie, czytając nazwy na grzbietach płyt.
- Co powiesz na to?- powiedziała, wyjmując płytę z napisem "The Lucky One" ("Szczęściarz"). Przejechałam palcami po włosach.
- Ja tam na Zac'a jestem zawsze chętna.- zachichotałam nastawiając płytę.- Myślisz, że mamy tu jakieś żarcie?
- Poszukam.- powiedziała, po czym zdjęła swoją czapkę, którą nadal miała na sobie i podreptała do kuchni. Przycisnęłam "play" a na ekranie ukazały się reklamy. Super, kocham to. Korzystając z tego, że mam jeszcze trochę czasu, poszłam obejrzeć resztę mieszkania. Otworzyłam pierwsze drzwi z brzegu. Ciemność. Wymacałam na ścianie włącznik, a światło natychmiast rozświetliło całe pomieszczenie. Była to mała łazienki utrzymana w ciepłych kolorach. Na ścianie na przeciwko mnie wisiały lusterka w różnych ramkach. Ciekawy pomysł. Po prawej stały szafki z dwoma umywalkami na nich. W mojej głowie od razu wyświetlił się pomysł na urządzenie tego wnętrza. Zamknęłam drzwi, a moich uszu dobiegł dźwięk robiącego się popcornu. Carly jednak wpadła na to, że możemy być głodne i zapełniła nam szafki kuchenne. Będę musiała jej później za to podziękować. Wróciłam do salonu postanawiając, że resztę obejrzę później. Usiadłam na kanapie po turecku biorąc do ręki pilota. Po jakimś czasie usłyszałam kroki. Chelle zmierzała ku mnie z miską pełną naszej przekąski. Usiadła obok mnie, a ja uruchomiłam film.
***
- Masz może chusteczki.- powiedziałam cała zapłakana. M spojrzała na mnie ze zrozumieniem po czym podała mi całą paczkę. Wyjęłam jedną i wytarłam nią oczy. Zawsze ryczę na filmach. Jestem nadwrażliwa, jak to moja mama kiedyś stwierdziła. Spojrzałam na telewizor. Właśnie rozpoczęły się napisy końcowe. Sięgnęłam po pilot i wyłączyłam plazmę.
- Co robimy?- zapytałam. Chelle zaśmiała się pod nosem i podniosła z kanapy.
- Może się rozpakujemy, huh? Jeszcze nie zobaczyłyśmy naszych pokoi.- poszła do przedpokoju po nasze walizki, a ja mentalnie zbeształam się za bycie głupią. Ruszyłam za nią, pod drodze zabierając swoją walizkę.
- Mój pokój jest tam na końcu.- powiedziałam cicho. M nagle stanęła. Spojrzała na mnie marszcząc brwi. Ups.
- Skąd wiesz, gdzie jest twój pokój? Przecież to miała być niespodzianka dla nas.- mruknęła niezadowolona. Powiedzmy, że zajrzałam dyskretnie w plany, ale ona nie musiała o tym wiedzieć.
- Hm, mówiłam Cathy, że chcę pokój, z oknami na wschód, więc huh.. tamten powinien być mój.- wydukałam zmieszana. Zazwyczaj kłamanie szło mi bez problemu, jednak wlepiająca we mnie spojrzenie Michelle nie pomagała mi.
- Ok, czyli ten jest mój.- powiedziała wskazując na drzwi na lewo.
- Chyba tak.- otworzyłam je, a naszym oczom ukazała się przestronna sypialnia z wielkim łóżkiem, staromodną szafą i innymi pięknymi meblami. Pokój ogólnie był biały, tak jak lubimy, ale wszędzie poumieszczano fioletowa dekoracje. Dziewczyna weszła do pokoju i zaczęła biegać od rzeczy do rzeczy, oglądając wszystko z wielkim uśmiechem na twarzy. Patrzyłam tak na nią zastanawiając się co by było gdybyśmy się nigdy nie spotkały..
Wyszłam wkurwiona z sali od polskiego. Jak ta szmata miała czelność wmawiać mi, że ściągałam? Pizda nie potrafi zrozumieć, że niektórzy wiedzą lepiej od niej. Cholera, muszę zapalić. Ruszyłam szybkim krokiem do łazienki na ostatnim piętrze znanej jako "palarnia". Po drodze minęłam jakąś parę, która miziała się na ławce na korytarzu.
-Ugh, nie połknijcie się.- jęknęłam i otworzyłam drzwi do mojego ulubionego miejsca w szkole. Weszłam do środka wyjmując paczkę fajek z kieszeni. Unosząc wzrok zauważyłam, że nie jestem sama. Przede mną stała szczupła dziewczyna o blond włosach i dziecięcych oczach. Trzymała papierosa w ręku, a z jej ust wydobyła się chmura dymu.
- Czego? - warknęła. Uniosłam brwi w szoku.
- Proszę, suko? Zajęłaś moje miejsce do cholery.-Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami i przesunęła się kawałek. Podeszłam i usiadłam na parapecie obok niej. W ręce trzymałam fajki, ale zapomniałam o czymś. Kątem oka zauważyłam wystającą z jej kieszeni zapalniczkę.
- Mogę?- zapytałam wskazując na nią. Kiwnęła głową zaciągając się po raz kolejny. Wyjęłam zapalniczkę z jej kieszeni i zapaliłam swojego papierosa. Zaciągnęłam się, a dym wypełnił moje płuca. Odłożyłam zapalniczkę na miejsce, a dziewczyna zgasiła swoją fajkę i wyrzuciła peta za okno.
- Jak masz na imię?- spytała i przygryzła swoją dolną wargę.
- Ellie, a ty?- zapytałam, a dym uciekł z moich ust.
- Chelle.. widzę, że nie jestem jedyną w tej szkole dziewczyną z niepolskim imieniem.- uśmiechnęła się przez co jej oczy rozbłysły ciepłym światłem.Od tamtego dnia spotykałyśmy się tam codziennie.
-Ziemia do Brooks!- ocknęłam się z zamyślenia i ujrzałam stojącą przede mną Chelle. Jej włosy opadały lekko na ramiona, a na twarzy miała lekkie rumieńce z podekscytowania.- Może zobaczymy teraz twój pokój.- uśmiechnęła się i pchnęła mnie w kierunku drugich drzwi. Otworzyłam je i przekroczyłam próg. To pomieszczenie było prawie puste z wyjątkiem kilku mebli. M zmarszczyła brwi i pokręciła głową.
- Co?- zapytałam siadając na łóżku. Zebrałam moje włosy na jedno ramie i założyłam nogę na nogę.
- Dlaczego ten pokój jest pusty?- zapytała i siadła obok mnie.
- Chciałam go urządzić po swojemu, dlatego nie pozwoliłam mamie tutaj wchodzić.- uśmiechnęłam się, a M spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Dlaczego nie urządzisz też mojego?- spojrzałam na nią otwierając usta. Nie spodziewałam się takiego pytania. Liczyłam raczej na " Dlaczego ja też nie mogłam urządzić swojego sama? "
- A chciałabyś?- uniosłam brwi i zmarszczyłam w rękach kawałek mojej bluzy, którą miałam od rana na sobie.
- Jasne, że tak. Uwielbiam twoje aranżacje wnętrz. Masz świetne wyczucie..- na moich policzkach wykwitły rumieńce, a Chelle uśmiechnęła się do mnie przez co jej oczy rozjaśniły się.
- Dziękuję.- przytuliłam ją wciągając zapach słodkich perfum M.- Jeśli mamy się dzisiaj rozpakować to lepiej się pośpieszmy.- powiedziałam podnosząc się z łóżka. Chelle podniosła się za mną i założyła ręcę na biodra.
- Pierwszy dzień, a my spędzimy wieczór na rozpakowywaniu się?- jęknęła.- Nie lepiej byłoby iść do Midnight?- wydęła dolną wargę.- Proszę, proszę, proooszę.
- Ok, skoro mnie tak błagasz. Zgadzam się.
***
Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się w miękki ręcznik. Moje mokre włosy opadły na moje ramiona, a ja wytarłam zaparowane lustro, odkrywając swoje odbicie. Wytarłam starannie swoje ciało i włosy po czym założyłam szlafrok, który sobie wcześniej przygotowałam. Wyszłam z łazienki do ciepłego pokoju, w którym była M, również w szlafroku. Siedziała przy mojej toaletce i suszyła swoje blond włosy, których zawsze jej zazdrościłam. Nie znoszę tego, że jestem brunetką. Co jest fajnego w ciemnych włosach? Ni je umalować, ni nic. Podskoczyłam ze strachu, słysząc pukanie. To pewnie Cathy już wróciła z pracy i chciała sprawdzić, jak tam u nas. Chelle spojrzała na mnie pytająco, a ja wskazałam na drzwi i wyszłam z pokoju. Przeszłam przez korytarz i salon do wejścia. Stanęłam przed drzwiami i spojrzałam w dół. Miałam na sobie tylko szlafrok, więc spięłam go mocniej upewniając się, że nic mu nie wystaje spod cienkiego materiału. Poprawiłam jeszcze włosy i uchyliłam drzwi. Pierwszą osobą, która rzuciła mi się w oczy była Cathy z jej, jak zwykle, perfekcyjnie ułożonymi włosami. Jednak to nie jej włosy sprawiły, że moja szczęka opadła do podłogi. Spowodowane było to przez chłopaka, który stał tuż za nią.
- Cześć, mogę wejść?- zachichotała widząc moją reakcje. Jedno jest pewne - już NIGDY nie otworzę nikomu drzwi w jebanym szlafroku.
czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuń@luvmyjdb
omn omn omn boziu , jaką ty masz lekkość pisania ♥
OdpowiedzUsuńrozdział (jak zawsze) mega , tylko teraz mam rozkminę z kim wparowała C. o.O a ja taka w szlafroku , z szopą na łbie ... na pewno sprawię fajne pierwsze wrażenie hahaha [le ja wczuwam się w swoją rolę]
pisz więcej i szybciej , bo najchętniej przeczytałabym już wszystkie możliwe rozdziały :3 luv ya .xx
ojejkuuu, świetnie Sandruśka! <3
OdpowiedzUsuńŚwietne, naprawdę. Super się czyta.. ;) Dodawaj następne, bo nie wytrzymamy z niecierpliwości! ^.^ ;** I nigdy nie mów, że Twoje opowiadanie to DNO, bo to nieprawda. ;) Trochę wiary w siebie!
OdpowiedzUsuńświetne <3 czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńNo i co? Przeczytałam! Nie było wcale złe i mogę oficjalnie cie okrzyczeć. Piszesz całkiem, całkiem i nie tylko ja tak uważam, patrz wyżej. I jeszcze raz nie będziesz się doceniać to osobiście cię odwiedzę i przywalę w tą głupią, kochaną głowę c: A końcówka fajna, szlafrok i w ogóle, a tu taki psikus, bo Carly z chłopcem :3
OdpowiedzUsuńNo i przeczytane. Boże dziewczyno, jak ty te szablony zmieniasz ;o Powiem tylko, że czekam na następny rozdział i będę cię dręczyć cały dzień aż zgadnę co to za chłopak się im wpieprzył do mieszkania ;)
OdpowiedzUsuń