19 maj 2013

1."what the hell are you doing?"


Well let me tell you a story
About a girl and a boy
He fell in love with his best friend
When she's around, he feels nothing but joy
But she was already brok..
Muzyka ucichła przez co gwałtownie otworzyłam oczy. Zamrugałam kilka razy chcąc uzyskać ostrość. Kilkadziesiąt centymetrów ode mnie leżała Michelle z moim białym iPhonem w ręce. Nie zawracała uwagi na nic prócz ekran telefonu po którym energicznie kręciła palcem.
- Co ty do cholery robisz?- zapytałam zachrypnietym głosem. Super, widać do czego prowadzi picie hektolitrów coli z lodem. Chelle spojrzała na mnie kontem oka, po czym wróciła do wcześniejszego zajęcia.
- Musiałam wyłączyć budzik, bo jak zwykle sama nie potrafisz tego zrobić. - mruknęła nadal gapiąc się w ekran urządzenia - Przy okazji sprawdziłam pogodę. Zapowiada nam się bardzo deszczowa wizyta w Londynie. - zrobiła smutną minkę i podała mi telefon. 
- Kogo obchodzi pogoda. Całe dnie pewnie spędzimy w sklepach, jak zawsze.- uśmiechnęłam się do niej po czym podniosłam się do pozycji siedzącej. M spojrzała na mnie odwzajemniając uśmiech.
- Nie wiem jak ty, ale ja zamierzam w tym roku zrobić coś więcej niż tylko kupić kilka nowych sukienek.- przejechała językiem po górnej wardze starając się wyglądać uwodzicielsko. Zachichotałam na ten widok i rzuciłam w nią poduszką.
- Pomogę ci znaleźć jakiegoś seksownego Brytyjczyka do spełnienia twoich zboczonych planów.- zaśmiałam się po czym wstałam i ruszyłam do łazienki ogarnąć swój masakryczny wygląd.
***
Wyszłam z łazienki owinięta w mój miękki fioletowy ręczniki Z pokoju zniknęły wszystkie torby i walizki co oznacza, że mój tata już się obudził i wziął do pracy. Usiadłam na łóżku przeczesując moje mokre włosy palcami. Nagle usłyszałam bzyczenie spod mojej poduszki. Sięgnęłam pod nią i złapałam za mój telefon. Na ekranie widniał tekst " jedna nowa wiadomość". Przesunęłam palcem po ekranie odblokowując go.

Od: Cathy
Nie zapomnij o biletach na koncert. xx

Prychnęłam. Co to ma znaczyć? W życiu nie zapomniałabym biletów na najważniejszy koncert w moim życiu. Napisałam jej niemiłą wiadomość po czym rzuciłam telefon na poduszki. Czas się ubrać. Wstałam z łóżka i podeszłam do naszykowanej wczoraj kupki ubrań. Zrzuciłam z siebie ręcznik, który wylądował na podłodze przy moich stopach. Nałożyłam na siebie czarne rurki i bluzę w azteckie wzory. Przejrzałam się w lustrze stwierdzając, że wyglądam w miarę dobrze. Obróciłam się na pięcie i wróciłam do łazienki, aby wysuszyć włosy i zrobić lekki makijaż. Gdy skończyłam zeszłam na dół do kuchni, gdzie czekały na mnie Chelle i mama. Rozmawiały ze sobą na jakieś mało interesujące mnie tematy. Postanowiłam je zignorować i zrobić sobie śniadanie. Wyjęłam z lodówki truskawkowy jogurt. Tyle powinno mi wystarczyć na te kilka godzin do lotu. Usiadłam obok M, a ta zlustrowała mnie wzrokiem.
- Co? - mruknęłam pod nosem wlepiając wzrok w moje WIELKIE śniadanie. 
- Nic. Nie wyglądasz zbytnio zadowolona naszym wyjazdem. - powiedziała nie patrząc na mnie. Och, nie. Wiedziałam co się kroi. Michelle jest wspaniałą przyjaciółką, ale jest jedna rzecz w niej która strasznie mnie wkurza. Zawsze, gdy jestem smutna / zła / zirytowana uważa, że to jej wina. Wszystko bierze na siebie, co doprowadza mnie do szaleństwa, ponieważ to właśnie ona jest jedyną osobą dzięki, której tak naprawdę się uśmiecham. 
- To wszystko przez to, że wyłączyłaś mi budzik przed czasem i nie przesłuchałam do końca piosenki. - powiedziałam drażniąc się z nią. Zaśmiała się pod nosem. 
- Masz świra na punkcie tego Biebera. - ostatnio słowo wyraźnie podkreśliła, przez co moja mama zakrztusiła się ze śmiechu płatkami. 
- Mamo nie uduś się. - westchnęłam po czym otworzyłam jogurt i zaczęłam w nim powolnie grzebać łyżką. - Chcesz, zeby ja powiedziała na punkcie ile facetów ty masz świra?- uśmiechnęłam się chytrze na co brwi Chelle uniosły się wyzywająco. 
- Grozisz mi, Els?- moja mama spojrzała na mnie wyczekując mojej wypowiedzi. Uwielbia nasze sprzeczki, może dlatego, że sama nie ma koleżanek odkąd przeprowadziliśmy się. Odwróciłam się do niej.
- Mamo, mogłabyś powiedzieć tacie, żeby zszedł na dół, bo niedługo musimy jechać.
- Jasne kochanie.- podniosła się z krzesła i wyszła. Spojrzałam z powrotem na moją przyjaciółkę, która właśnie kończyła jeść swoją bułkę.
- Wracają do tematu to tak, grożę ci. - uśmiechnęłam się i wpakowałam sobie do ust łyżeczkę jogurtu. Obok siebie usłyszałam cichy chichot. 
***
- Ellie! Złaź na dół!- usłyszałam krzyk mojego taty. Była już 6:00 a.m. Czas wyjeżdżać na lotnisko. Złapałam w rękę mój czarny plecak i zbiegłam po schodach do holu. Byli tam wszyscy, już ubrani i gotowi do wyjścia. Ja jak zwykle w tyle. Założyłam w pośpiechu moje fioletowe vansy w tym czasie moi rodzice wynosili walizki do naszego audi. Chelle oparła się od barierkę od schodów obserwując mnie. 
- Jeśli spotkamy Justina to na pewno na ciebie poleci.- powiedziała, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Zarumieniłam się na te słowa, chociaż wiedziałam, że to i tak tylko kłamstwa.
- Dzięki. Ja sądzę, że jeśli tylko spotkamy któregoś z twoich facetów też im się spodobasz. - uśmiechnęłam się do niej. Nie zdążyła mi odpowiedzieć, bo moi rodzice już wrócili. Moja mama podeszła do nas.
- Na pewno wszystko zabrałyście?- spytała z troską w głosie.
- Na pewno. - odparłam - nawet jeśli czegoś nie zabierzemy to sobie tam kupimy więc keep calm mamo. 
- Dobrze.. zbierajcie się już do samochodu. Ja nie jadę z wami, bo zaczynam za godzinę pracę. - przytuliła mnie mocno. Wyczułam mocny zapach jej perfum od których trochę mnie zemdliło. Gdy mnie puściła miałam mroczki przed oczami. Chelle podeszła do niej i też ją przytuliła. Uśmiechnęłam się na ten widok.- Bądźcie grzeczne dziewczynki.
-Będziemy. - odpowiedziałyśmy równo po czym wyszłyśmy z domu ramię w ramię za moi tatą. Obie siadłyśmy z tyłu ma skórzanych fotelach. Między nami leżały nasze torebki i czapki, które pośpiesznie zdjęłyśmy z siebie.
-Gotowa na naszą wielką przygodę? - wyszeptałam tak, aby tata nas nie usłyszał. Michelle uśmiechnęła się i powiedziała bezgłośnie "tak". Oby wszystko potoczyło się tak, jak to sobie zaplanowałyśmy. 
mega nudny rozdział, PRZEPRASZAM.
jeśli chcecie byś informowani to piszcie w zakładce infromowani
CZYTASZ=KOMENTUJESZ PROSZĘ ♥
jeśli tak bardzo nie chce wam się tutaj komentować to piszcie na twitterze posty z tagiem #fallfanfiction

13 komentarzy:

  1. zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja chcę już nn!

    kooocham.. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny! Czekam na następny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się super, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jaram się, bo Chelle, no i wgl... chcę czytać o tych odpałach, które potem zafunduje Ellie, noooo <33333333333
    i ogółem: to "dokuczanie sobie" jest takie słodkie, że o mało co nie poryczałam się przed ekranem :D
    luv ya, dużo weny! .xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Oprócz kilku błędów stylistycznych (oczywiście muszę się do czegoś przyczepić ;) to opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie, mam nadzieję że wszystko potoczy się zgodnie ze skomplikowaną fabułą :)

    tak to ja ta-zła-kaśka-co-się-nie-mogła-powstrzymać-od-przeczytania-tego (lol, prawie jak na niemieckim ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. będę czytać

    OdpowiedzUsuń
  8. jest git, podoba mi się jak na początek:))
    @gabiszon18

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. jutro, chyba że się jeszcze wyrobię.. mam dzisiaj dużo nauki :c

      Usuń